Zarządzanie kryzysem po polsku: Klient milczy i czeka w nadziei, że pożar sam zgaśnie

kryzys, zarządzanie, problem
kryzys, zarządzanie, problemShutterStock
28 marca 2015

Zarządzanie kryzysem po polsku: klient milczy i czeka w nadziei, że pożar sam zgaśnie. A gdy płomień podsycają media, wzywa strażaka i krzyczy: gaś!

Kamil Durczok po „strażaków” do agencji PR zgłosił się tuż przed drugim tekstem „Wprost”, w którym opisano m.in. jego seksualne upodobania i zarzucono mu, że uciekał z mieszkania, w którym znaleziono biały proszek. – Gdy dostał pytania od dziennikarzy, zrozumiał, że to jest bomba rzucona w szambo i nie dotyczy już tylko redakcji, ale jego samego – relacjonuje Monika Jankowska-Mleczko, partner w Point of View Communications Consultancy, firmie, która doradzała byłemu już szefowi „Faktów”.

O tym, że Durczok najął speców od PR, dowiedziała się wtedy cała Polska. – To błąd, bo my jesteśmy ludźmi cienia – mówi Anna Garwolińska, prezeska Glaubicz Garwolińska Consultants, specjalistka od komunikacji korporacyjnej i kryzysowej. Nasi rozmówcy nie mają wątpliwości. Trzeba się było komunikować przez prawnika, bo w Polsce PR wciąż źle się kojarzy.

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381499mega.png