Afera taśmowa nie musi zmniejszać szans Radosława Sikorskiego na stanowisko szefa unijnej dyplomacji - ocenia niemiecki dziennik „Sueddeutsche Zeitung”. Zdaniem gazety, poważniejszą przeszkodą dla Sikorskiego są europejskie proporcje przy rozdzielaniu unijnych funkcji.
Reklama

„Sueddeutsche Zeitung” twierdzi, że ujawnienie wulgarnych cytatów nie musi zaszkodzić unijnym ambicjom Sikorskiego. Zdaniem gazety, krytyczne słowa pod adresem Stanów Zjednoczonych mogą wręcz uwolnić go od wizerunku zagorzałego zwolennika polityki transatlantyckiej, za jakiego uchodzi w niektórych krajach Unii. Gazeta dodaje, że Sikorski uważany jest w Europie za trudnego, ale bardzo zaangażowanego partnera. „Zapewne tchnąłby życie w unijną dyplomację, którą kieruje obecnie nieśmiała Catherine Ashton” - czytamy w gazecie, która zastrzega, że z punktu widzenia Brukseli, szanse Sikorskiego na objecie stanowiska zależą w mniejszym stopniu od afery taśmowej, a w większym od negocjacji w sprawie kandydatury Jean-Claude Junckera na stanowisko szefa Komisji Europejskiej.

„Sueddeutsche Zeitung” podkreśla, że coraz głośniej mówi się o tym, iż 10 lat po rozszerzeniu Wspólnoty, jedno z ważnych unijnych stanowisk powinno przypaść krajowi ze wschodu. Przeszkodą dla Sikorskiego jest jednak fakt, że stanowiska szefa unijnej dyplomacji domagają się dla siebie europejscy socjaliści.