Amerykański sekretarz stanu oskarżył Rosję o destabilizowanie sytuacji na Ukrainie. John Kerry ostrzegł Moskwę przed próbą powtórzenia scenariusza jaki zastosowano na Krymie.

Podczas przesłuchań w Senacie John Kerry powiedział, że nie ma wątpliwości, iż za wzrost napięcia we wschodniej Ukrainie odpowiada Rosja. Amerykański sekretarz stanu powiedział, że Moskwa może poszukiwać pretekstu do interwencji wojskowej, jak to miało miejsce na Krymie.

"Jest jasne, że to rosyjskie siły specjalne i rosyjscy agenci są katalizatorami chaosu jaki miał miejsce w ostatnich 24 godzinach. Niektórzy nawet zostali aresztowani i zdemaskowani" - powiedział John Kerry. Podkreślił, że Stany Zjednoczone i ich sojusznicy są gotowi do podjęcia kolejnych kroków przeciwko Rosji i nie zawahają się - jak to określił - przed użyciem 21-wiecznych narzędzi, by Rosja odpowiedziała za swoje 19-wieczne zachowanie".

John Kerry zapowiedział, że w przyszłym tygodniu spotka się z ministrem spraw zagranicznych Rosji Siergiejem Ławrowem i przedstawicielami rządu Ukrainy.