Rosja organizuje świeże kadry dla Krymu i innych regionów południowo-wschodniej Ukrainy. Ludzi, których posłucha lud Doniecka, Ługańska czy Odessy i za którymi pójdą lokalna administracja i struktury siłowe
Kreml nie zawaha się przed kontynuacją rozbioru Ukrainy, jeśli uda mu się oderwać Krym. Właśnie dlatego z punktu widzenia Kijowa precedens na półwyspie jest tak niebezpieczny. Jak mówią nasi rozmówcy, jeszcze przed referendum rząd Arsenija Jaceniuka rozważa opcję siłową. Nawet jeśli Krym jest stracony i nie uda się go odbić, chodzi o przetestowanie doktryny powstrzymywania, która nie pozwoli zbudować na południu Ukrainy sieci autonomicznych i ciążących w stronę Rosji miast.
Kreml nie może podsycać separatyzmów bez lojalnych elit. Oderwanie Krymu to dla Rosji wersja minimum. Już dziś widać, że w tym scenariuszu wszystko idzie w pożądanym kierunku. W Symferopolu działa parlament lojalny wobec wytycznych z Moskwy. W Sewastopolu, Teodozji, Kerczu i innych miastach zadomowiły się „zielone ludziki” – wojsko, do którego nie chce się przyznać Władimir Putin.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.