Szczypińska: Nie mam myśli samobójczych, ale nie poddam się terapii tylko dlatego, że mnie na nią stać

Jolanta Szczypinska
Jolanta SzczypinskaAgencja Gazeta / Sławomir Kamiński
26 czerwca 2013

Jolanta Szczypińska ogłosiła w radiowym wywiadzie, że rezygnuje z terapii onkologicznej. Wypowiedź posłanki PiS wywołała poruszenie - jedni mówili o heroizmie, bo jej deklaracja była niczym próba samopodpalenia pod kancelarią premiera, inni zarzucali jej zbijanie kapitału politycznego na chorobie. W wywiadzie dla dziennik.pl posłanka wyjaśnia: Ja naprawdę cenię swoje życie i zdrowie, ale nie zamierzam poddawać się terapii tylko dlatego, że mnie na nią stać, a innych już nie.

BARBARA SOWA: Dlaczego zrezygnowała pani z leczenia?

JOLANTA SZCZYPIŃSKA: Naprawdę nie chcę o tym mówić, bo to nie ja zrezygnowałam. Przecież to mnie wraz z tysiącami pacjentów na Pomorzu uniemożliwia się właśnie dostęp do specjalistycznego leczenia w placówkach publicznej ochrony zdrowia.

To wyraz mojego buntu oraz solidarności z tymi pacjentami. Ja tylko zwróciłam uwagę na bezduszność systemu i dramatyczną sytuację chorych na Pomorzu oraz w mieście, w którym mieszkam. Proszę mnie też nie posądzać o samobójcze myśli, ja po prostu jestem w identycznej sytuacji jak pozostali chorzy czekający w kolejce do lekarza. Nie upominam się o siebie. Moja osoba jest tu nieistotna. Takich chorych są tysiące.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.