Wybory 2011: PO przewiduje, że zdobędzie 8 proc. więcej niż PiS

Donald Tusk, premier Polski przemawia podczas konferencji prasowej w German Federal Chancellory, w Berlinie, Niemcy
Donald Tusk, premier Polski przemawia podczas konferencji prasowej w German Federal Chancellory, w Berlinie, NiemcyBloomberg / Michele Tantussi
8 września 2011

W dniu wyborów różnica między PO i PiS może wynieść 6 - 8 proc. - powiedział w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" Rafał Grupiński, wiceprzewodniczący Klubu PO, szef partii w Wielkopolsce, kandydat do Sejmu w Poznaniu.

Mówiąc o listach wyborczych stwierdził, że zadaniem było takie ich skomponowanie, aby były jak najsilniejsze i jak najskuteczniej przyciągały głosy. Przede wszystkim brano pod uwagę przygotowanie merytoryczne kandydatów. Podziały wewnątrz partii dotyczyły raczej kolejności miejsc na listach. "Dzisiaj jesteśmy jednym zespołem gotowym do walki" - powiedział.

"Rywali nigdy nie lekceważę. Myślę, że w dniu wyborów różnica (między PO i PiS - PAP) może wynieść 6 - 8 procent. Kampania niewątpliwie spolaryzuje scenę polityczną i wynik obu partii może się spłaszczyć. Dlatego uważam, że z punktu widzenia naszego elektoratu prezentowanie optymistycznych sondaży, które dają nam kilkanaście procent przewagi, może być demobilizujące. Obawiam się tego, że Polacy, widząc naszą sporą przewagę w sondażach, nie pójdą głosować, bo uznają, że nie ma zagrożenia powrotu do władzy prezesa Kaczyńskiego" - stwierdził Grupiński.

Nawiązując do ewentualnych powyborczych koalicji powiedział, że on przede wszystkim liczy na PSL. Jego zdaniem, Grzegorz Napieralski spiskuje z Jarosławem Kaczyńskim.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.