Szczegóły zmian w rozkładzie jazdy, które wejdą w życie 22 marca, przekazali podczas wtorkowej konferencji prasowej w Katowicach przedstawiciele Przewozów Regionalnych. Jak poinformowała prezes spółki Małgorzata Kuczewska-Łaska to pierwszy etap planu ograniczania kosztów śląskiego zakładu PR. Chodzi o zmniejszenie jego tegorocznego deficytu, który w obecnej sytuacji mógłby sięgnąć ok. 50 mln zł.

Według dyrektor pionu handlowego PR Anny Lenarczyk, 64 zawieszane od przyszłego wtorku połączenia to ok. 10 proc. oferty realizowanej w regionie. Już wcześniej - po wprowadzeniu nowego rozkładu jazdy w grudniu - z powodu trudnej sytuacji taborowej spółka czasowo zawiesiła 56 pociągów i skróciła trasy 24 - z początkiem marca wznowiono kursowanie tylko części z nich.

Teraz, od 22 marca, z rozkładu znikną połączenia Bytom-Gliwice (osiem pociągów) i Pszczyna-Rybnik (18 pociągów). Na obleganą linię Gliwice-Katowice wyjedzie 10 pociągów mniej niż obecnie, tyle samo kursów zniknie z linii Katowice-Wisła Głębce (w dni robocze to wszystkie połączenia, od końca kwietnia pociągi pojadą tam tylko w weekendy). Inne ograniczenia dotkną trasy Częstochowa-Lubliniec (10 pociągów), Katowice-Tarnowskie Góry (pięć pociągów) i Katowice-Bielsko-Biała-Żywiec (trzy pociągi).

Lenarczyk wyjaśniła, że w pierwszej kolejności zawieszono kursy z bardzo małą liczbą pasażerów - na trasie Gliwice-Bytom średnio z pociągu korzystało ostatnio 18-28 osób, a między Pszczyną a Rybnikiem 30-40. Innymi kryteriami były mała prędkość pociągów oraz niewielkie pokrycie kosztów ich uruchamiania wpływami z biletów. W przypadku zawieszonych kursów to średnio 21 proc., podczas gdy w całym woj. śląskim ok. 35 proc., a w całym kraju 46 proc.

PR wyliczyły, że utrzymanie grudniowego rozkładu kosztowałoby w tym roku ok. 160 mln zł - ok. 50 mln zł więcej, niż zgadza się wyłożyć urząd marszałkowski. Marszałek w negocjacjach zaproponował niedawno ograniczenie dotacji do 80 mln zł i przejęcie połowy połączeń przez tworzącą się samorządową spółkę Koleje Śląskie, która dzierżawiłaby część pociągów od PR.

Na wtorkowe popołudnie zaplanowano spotkanie prezes spółki PR z marszałkiem

Mimo obowiązującej od 2008 r. pięcioletniej umowy między samorządem a przewoźnikiem, która zakłada roczne dofinansowanie średnio 100 mln zł, śląski zakład PR - według spółki - miał w ubiegłym roku 29,6 mln zł deficytu, rok wcześniej 29 mln zł, a w 2008 r. - 20 mln zł.

Jak wyjaśniała we wtorek Kuczewska-Łaska, choć umowa zobowiązuje samorząd do pokrywania bieżącego deficytu z przewozów o charakterze publicznym, nie następuje to. Choć w grudniu 2010 r. podpisano umowę dotyczącą pokrycia - pod warunkiem prawidłowego audytu - deficytu za 2010 r., po przedstawieniu rozliczenia na ok. 30 mln zł kolejarze, sądząc po "pewnych wypowiedziach pracowników urzędu marszałkowskiego" obawiają się, "że sprawa zakończy się w sądzie".

Według prezes PR, rada nadzorcza spółki złożona m.in. z przedstawicieli samorządów (woj. śląskie ma w niej 15 proc. udziałów) zobowiązała zarząd do bilansowania bieżącej działalności. W tym roku będzie to możliwe w większości regionów - głównym problemem jest deficyt w woj. śląskim. Wprowadzane tam od 22 marca cięcia w rozkładzie dadzą oszczędności rzędu ok. 20,4 mln zł.

Związane z tymi ograniczeniami planowane zwolnienia mogą objąć ok. 20 proc. z 2,3 tys. pracowników śląskiego zakładu PR i dać kolejne ok. 10 mln zł.

Na wtorkowe popołudnie zaplanowano spotkanie prezes spółki PR z marszałkiem. Kuczewska-Łaska chciałaby, aby rozmowa dotyczyła całości współpracy, w tym m.in. przejęcia od 1 czerwca przez Koleje Śląskie linii Gliwice-Częstochowa. Jeżeli samorządowej spółce nie uda się to, PR znów staną "przed koniecznością drastycznych zmian w rozkładzie". "Zrobimy wszystko, żeby kolej na Śląsku w jak największej części ochronić, nie bacząc, który przewoźnik będzie ostatecznie wykonawcą" - zadeklarowała prezes spółki.