Kanał Sueski - cienki przesmyk łączący Morze Śródziemne z Morzem Czerwonym jest jedną z głównych gospodarczych oraz militarnych arterii współczesnego świata.
Z Egiptu ucieka zachodni biznes. Norweski Statoil nie wydobywa ropy, niemiecki Daimler-Benz nie montuje mercedesów, francuski Lafarge nie buduje domów, brytyjski bank Barclays zamknął swoje oddziały. Tylko europejskie i amerykańskie firmy zajmujące się obsługą Kanału Sueskiego działają bez zmian. I w zgodnej opinii ekspertów będą prowadzić interesy do momentu, w którym instalacje portowe, doki i rampy przeładunkowe zostaną bezpośrednio zaatakowane przez zbuntowane jednostki wojskowe, uzbrojone bandy przestępcze albo skrajne ugrupowania islamskie. Każdy dzień przestoju Kanału Sueskiego kosztowałby tak dużo, że warto zaryzykować życie załóg statków i personelu lądowego, aby utrzymać jego przepustowość.
Z powodu trwającej drugi tydzień rewolty warunki przejścia przez statki Kanału Sueskiego już się pogorszyły. – Nie ma celników, skończyło się zaopatrzenie w wodę i żywność, a co gorsza nie można już otrzymać ochrony przed piratami, którzy grasują u wybrzeży Somalii i w Zatoce Adeńskiej – mówił pod koniec tego tygodnia kapitan jednego z niemieckich statków, który wielokrotnie pokonywał tę trasę. Jak podaje Międzynarodowe Biuro Morskie (IMB), spośród 52 statków zaatakowanych przez piratów aż 49 znajdowało się na południe od Kanału Sueskiego. Aby zapewnić sobie bezpieczeństwo, statki pokonujące Kanał Sueski opłacały dodatkowo eskortę przez jednostki egipskie. Teraz nie mają takiej możliwości.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.