Wyzywanie się od Talibów, groźby, oczerniające SMS-y, przepychanki na sądowych wokandach – tak kandydaci na burmistrzów, wójtów i radnych walczą o głosy wyborców.
Emocje z politycznej wojny między PO a PiS przenoszą się z Sejmu do samorządów. Gra toczy się przecież o dzielenie unijnych dotacji i pieniędzy na inwestycje. To dlatego nawet w małych gminach tegoroczna kampania samorządowa przypomina wojnę totalną. Przykładem Ozorków w Łódzkiem, gdzie mieszkańcy otrzymywali SMS-y, w których rzekomy sztab wyborczy PiS informował, że głosując na tę partię, opowiadasz się za... ustanowieniem w mieście ulicy Lecha Kaczyńskiego. PiS powiadomiło o sprawie policję, twierdziło, że nie ma z nią nic wspólnego.
Ostra walka toczy się też w Wałbrzychu. Kandydat na prezydenta miasta Patryk Wild pokazał film, na którym zastraszano członka jego komitetu wyborczego. Nie zgodził się on na powieszenie w witrynie swojego sklepu plakatu konkurencyjnego kandydata z Lewicy. – Jak się nie zgodzisz, masz p... – mówił na nim rzekomy człowiek sztabu Lewicy. Sztab twierdzi z kolei, że to prowokacja.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.