Jarosław Flis: Nie ma podziału na Polskę PiS i PO

Jarosław Flis, socjolog
Jarosław Flis, socjologInne
6 lipca 2010

Popegeerowskie wsie i duże miasta połączyła niechęć do Kaczyńskiego.

Podziały na Polskę Komorowskiego i Kaczyńskiego są niepotrzebnie podgrzewane przez media. Realia wyglądają tak, że spośród pięciu wyborców kandydata Platformy tylko trzech mieszka w obszarach, które należą do Polski Komorowskiego, czyli w tych województwach, w których marszałek Sejmu wygrał. Dwóch pozostałych wyborców mieszka w tych województwach, w których Komorowski przegrał. Podobnie sprawa wygląda z wyborcami Jarosława Kaczyńskiego. Czyli: trzech jego zwolenników mieszka w Polsce Kaczyńskiego, a dwóch – w obszarach, w których kandydat PiS przegrał. Jak więc widać, te podziały nie są ostre.

To nie są wybory amerykańskie, gdzie głosy całego stanu należą się danemu kandydatowi. W polskich wyborach głos na kandydata – nawet jeśli na przykład Bronisław Komorowski przegrał w jakiejś gminie, dostając 13 procent głosów – liczą się tak samo jak głosy z tych miejscowości, w których kandydat PO zdecydowanie wygrał. To dzielenie Polski na dwa obszary wspierające dwóch różnych kandydatów jest niepotrzebne. To tak, jakby mówić o klasie, w której jest 20 chłopców i 10 dziewczyn, że jest to klasa męska. A o klasie, w której jest 20 dziewcząt i 10 chłopców, że jest żeńska.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.