Literówki w adresach internetowych to coraz lepszy biznes.
Internetowe przekręty finansowe najczęściej kojarzą się z hakerskimi napadami na konta bankowe lub do baz danych. Tymczasem nie mniej intratny jest inny proceder – przestawianie literek, kreseczek i kropeczek. Wystarczy mały błąd, pomyłka, rozpędzone nadto palce, i już internauta ląduje w nieznanych zakamarkach sieci i... daje zarabiać przestępcom lub tylko domorosłym e-biznesmenom.
A ci dorobili się już nawet swojego własnego miana. Rejestrujących adresy internetowe różniące się nieznacznie od tych oryginalnych nazywa się w sieci porywaczami domen lub typosquattersami. Wystarczy im mały błąd, by przejąć domenę i wykorzystać ją do zarabiania pieniędzy dla siebie. Kilka dni temu ofiarą takiego porwania padło Radio Maryja. W sieci pojawiła się strona www.radio-maryja.com.pl. Adres bardzo podobny do oficjalnej strony www.radiomaryja.pl. A na niej niemalże wszystko tak samo jak na oficjalnej stronie radia: informacje o ramówce czy wydarzeniach religijnych. I tylko jedna drobna różnica – numer rachunku bankowego, na który słuchacze mogli wysyłać darowizny. Strona została zablokowana po kilkunastu dniach. Nie zawsze reakcja jest tak szybka, setki tysięcy typosquattersów na porwanych adresach wciąż zarabiają krocie.