Porywacze domen grasują

ST
6 marca 2010

Literówki w adresach internetowych to coraz lepszy biznes.

Internetowe przekręty finansowe najczęściej kojarzą się z hakerskimi napadami na konta bankowe lub do baz danych. Tymczasem nie mniej intratny jest inny proceder – przestawianie literek, kreseczek i kropeczek. Wystarczy mały błąd, pomyłka, rozpędzone nadto palce, i już internauta ląduje w nieznanych zakamarkach sieci i... daje zarabiać przestępcom lub tylko domorosłym e-biznesmenom.

A ci dorobili się już nawet swojego własnego miana. Rejestrujących adresy internetowe różniące się nieznacznie od tych oryginalnych nazywa się w sieci porywaczami domen lub typosquattersami. Wystarczy im mały błąd, by przejąć domenę i wykorzystać ją do zarabiania pieniędzy dla siebie. Kilka dni temu ofiarą takiego porwania padło Radio Maryja. W sieci pojawiła się strona www.radio-maryja.com.pl. Adres bardzo podobny do oficjalnej strony www.radiomaryja.pl. A na niej niemalże wszystko tak samo jak na oficjalnej stronie radia: informacje o ramówce czy wydarzeniach religijnych. I tylko jedna drobna różnica – numer rachunku bankowego, na który słuchacze mogli wysyłać darowizny. Strona została zablokowana po kilkunastu dniach. Nie zawsze reakcja jest tak szybka, setki tysięcy typosquattersów na porwanych adresach wciąż zarabiają krocie.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.