W niedzielę w Białymstoku Komorowski spotkał się z działaczami Platformy z woj. podlaskiego; było to jego pierwsze z cyklu spotkań, poprzedzających wyłonienie kandydata PO na prezydenta.

Marszałek Sejmu powiedział podczas wystąpienia, że źle czuje się w nieczystej grze wyborczej, gdy nie obowiązują żadne "reguły walki". Uważa, że PO z "tak gigantycznym poparciem, mimo dwóch lat sprawowania władzy", może sobie pozwolić na to, by "lansować nową metodę, nową wizję walki o Polskę, walki także o władzę, bez stosowania haków, uderzeń poniżej pasa, zachowując wewnętrzną lojalność i pokazując nowe standardy polityczne".

Komorowski uważa, że obecna prezydentura Lecha Kaczyńskiego, to "prezydentura blokująca albo przynajmniej nie zachęcająca do modernizacji kraju". Obiecywał, że po wyborach "skończy się praktyka blokowania modernizacji w imię interesów jednej partii".

"Nigdy żaden prezydent nie posunął się do zablokowania tak wielkiej systemowej zmiany"

Oceniając prezydenturę L. Kaczyńskiego, marszałek Sejmu mówił, że obecny prezydent ma "na politycznym sumieniu" zablokowanie reformy systemu służby zdrowia w Polsce, jak mówił, "jednej z najważniejszych, najbardziej potrzebnych reform".

"Nigdy żaden prezydent nie posunął się do zablokowania tak wielkiej systemowej zmiany" - mówił Komorowski i obiecywał, że przyszła prezydentura będzie "wspierającą modernizację poprzez współdźwiganie odpowiedzialności i zachęcanie każdego rządu do podejmowania trudnych wyzwań".

Pytany na konferencji prasowej o to, czy prawybory nie doprowadzą do podziału wewnątrz Platformy, marszałek Sejmu mówił, że "takie ryzyko zawsze jest", ale zapewniał że razem z jego kontrkandydatem w prawyborach Radosławem Sikorskim postarają się zrobić wszystko, by pogłębiania różnic uniknąć.

"Chyba obaj będziemy starali się przedstawiać jako kandydujący z poparciem głównego nurtu PO"

"Chyba obaj będziemy starali się przedstawiać jako kandydujący z poparciem głównego nurtu PO, konserwatywno-liberalnego, a nie ewentualnych skrzydeł czy skrzydełek. Taką mam nadzieję" - mówił Komorowski.

Przyznał jednak, że może być coś, co nazwał "echem chyba już historycznego sporu w Platformie Obywatelskiej" - stosunek w przeszłości, do tzw. POPiS-u i do IV RP przeciwstawianej dorobkowi III RP. Przypomniał, że Radosław Sikorski był w rządzie PiS ministrem (obrony narodowej).

"Więc niewątpliwie tu jest jakaś historyczna zaszłość. Ja należałem do tego kręgu, który najostrzej dawał wyraz swojej niezgodzie na deprecjonowanie dorobku III RP i na wizję wspólnego rządzenia z partią braci Kaczyńskich" - mówił Komorowski.

Odnosząc się do krytycznych wypowiedzi Sikorskiego na jego niedzielnej konwencji w Bydgoszczy, odnoszących się do prezydenta L. Kaczyńskiego, Komorowski ocenił, że nie było najlepszym pomysłem "traktowanie obecnego prezydenta jako byłego prezydenta" (Sikorski mówił, że do końca kadencji L. Kaczyńskiego pozostało "tylko 297 dni" i namawiał zebranych w sali do skandowania: "Były prezydent Lech Kaczyński" - PAP).