Wyspa, na której WOPR chce zbudować bazę ma 3,5 ha powierzchni i leży na Niegocinie ok. 350 metrów od brzegów jeziora. Żeglarze i mieszkańcy pobliskiego Giżycka nazywają ją "wyspą miłości". Z badań geologicznych wykonanych na zlecenie WOPR wynika, że wyspa mogłaby zostać zagospodarowana.
"Chcemy na tej wyspie zbudować port dla ratowników, miejsce w nim znalazłoby się także dla łodzi straży pożarnej, karetki wodnej i policji. Na wyspie chcemy też zbudować lądowisko dla helikoptera ratowniczego oraz port schronienia dla żeglarzy z zapleczem sanitarnym włącznie. Poza tym planujemy tam budowę całorocznego ośrodka szkoleniowego dla ratowników" - powiedział PAP prezes Mazurskiego WOPR Zbigniew Kurowicki. Na wyspie znalazłyby się także hangary do przechowywania łodzi ratowniczych, a na ląd kursowałby prom na uwięzi.
Koszt budowy ośrodka Kurowicki szacuje na 10 mln zł. Pieniądze na inwestycje WOPR chce pozyskać ze środków unijnych oraz od sponsorów.
Prezes Mazurskiego WOPR w rozmowie z PAP podkreślił, że takiego ośrodka szkoleniowego nie ma teraz na Szlaku Wielkich Jezior Mazurskich, a - jego zdaniem - jest on potrzebny.
"Młodzi ludzie bardzo garną się do ratownictwa, rocznie szkolimy nawet 300 osób. Młodzi ludzie chcą się uczyć także nurkowania zarówno podlodowego jak i tradycyjnego. Teraz, choć mamy sprzęt, nie mamy warunków do przeprowadzania obozów treningowych" - podkreślił Kurowicki.
Pomysłowi Mazurskiego WOPR sprzyja urząd gminy w Giżycku. "Uważamy, że budowa takiego ośrodka znacznie podniosłaby poziom bezpieczeństwa na mazurskich jeziorach, polepszyłaby się infrastruktura dla żeglarzy, powstałaby możliwość organizowania profesjonalnych szkoleń dla ratowników" - wyliczył PAP Dariusz Grygiencza, sekretarz Gminy Giżycko. Zaznaczył, że radni gminy już podjęli uchwałę dotyczącą możliwości zagospodarowania wyspy przez WOPR.
Inwestycję WOPR może zablokować regionalny konserwator przyrody, bez zgody którego nie można rozpocząć żadnych prac na wyspie. "Otrzymałam z WOPR wniosek w tej sprawie, ale odpowiedzi jeszcze nie udzieliłam" - powiedziała PAP warmińsko-mazurski konserwator przyrody Maria Mellin. Przyznała ona w rozmowie z PAP, że skłania się raczej do decyzji odmownej.
"Budowa bazy WOPR wymagałaby wycinki drzew porastających wyspę, poza tym inwestycja ta naruszyłaby tamtejszy ekosystem. Zgoda mogłaby być także niebezpiecznym precedensem dla innych inwestorów, którzy chcieliby budować na innych wyspach" - powiedziała Mellin. Zastrzegła jednak, że decyzja jeszcze nie zapadła.
Plany WOPR wzbudzają też kontrowersje wśród miłośników przyrody, którzy na żeglarskich i przyrodniczych forach internetowych sprzeciwiają się inwestycji, obawiając się m.in. problemu ścieków wypływających do jeziora.
"Położenie szczelnych rur pod wodą nie jest w dzisiejszych technologiach skomplikowane, a teraz na wyspie nie rosną rzadkie rośliny, tylko jest śmietnik. Wiem co mówię, bo WOPR zawsze po sezonie sprząta ją" - odpiera zarzuty Kurowicki, który zapowiada, że w razie negatywnej decyzji regionalnego konserwatora przyrody odwoła się do konserwatora głównego.
Mazurskie WOPR obsługuje 180 km szlaku żeglownego na Wielkich Jeziorach Mazurskich, które łącznie zajmują powierzchnię 420 km kw. Główna siedziba ratowników mieści się teraz w Giżycku. "Nasz dyspozytor siedzi w pokoju o powierzchni 18 metrów i żeby skorzystać z toalety biega do drugiego budynku. Ratownicy nie mają się gdzie myć ani gdzie ogrzewać, gdy przemarznięci wracają z akcji" - mówi Kurowicki.
Według szacunków latem po Mazurach żegluje ok. 60 tys. osób.