Będziemy się starali wypracować rozwiązania do zaakceptowania; dziś czas na protesty nie jest najlepszy - mówił w środę szef KPRM Michał Dworczyk, odnosząc się do zapowiedzi Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych ws. sporów zbiorowych i ewentualnego strajku generalnego.

Przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Krystyna Ptok poinformowała we wtorek, że OZZPiP rozpoczął przygotowania do sporów zbiorowych w całym kraju. W nagraniu zamieszczonym na profilu związku w mediach społecznościowych Ptok przekazała, że "9 listopada zarząd krajowy podjął decyzję i jednogłośną uchwałę o podjęciu przygotowań do wszczęcia sporów zbiorowych w skali ogólnopolskiej, jak również – jeśli będzie konieczność – to podjęcia decyzji o strajku generalnym".

Dworczyk zapytany w środę w TVP1, co będzie, jeśli pielęgniarki zdecydują się strajkować, jak rząd będzie chciał się z nimi porozumieć, odpowiedział, że wierzy, iż "w ramach dialogu będziemy potrafili wypracować takie rozwiązania, które będą do zaakceptowania". "Nie mówię, że będą zadowalały wszystkich, ale będą do zaakceptowania przez wszystkich" - powiedział szef KPRM.

Wskazywał, że obecnie wszystkie siły i środki powinny być skupione na walce z COVID-19 i to jest główny cel rządu. Według szefa KPRM, "dziś czas na protesty, różnego rodzaju konflikty nie jest zdecydowanie najlepszy".

Reklama

"Znam szereg przedstawicielek czy przedstawicieli zawodów medycznych, wiem jak bardzo są zaangażowani i oddani sprawie leczenia pacjentów, w związku z tym jestem przekonany, że nie będzie dochodziło do takich sytuacji, które w konsekwencji by spowodowały utrudnienia w leczeniu, w opiece nad pacjentami" - powiedział.

Ptok, uzasadniając wtorkową decyzję OZZPiP, mówiła m.in. o pracach nad ustawą odbierającą dodatki covidowe. "Uważamy, że jest to karygodne. Apelowaliśmy do premiera o powstrzymanie tych zmian. Odebranie tego świadczenia jest nie do utrzymania wizerunkowego dla rządu, który w okresie stanu epidemii najpierw przyznaje dodatki, a potem mówi, że to była pomyłka" – przekazała Ptok.

Reklama

Pod koniec października Sejm przegłosował poprawki Senatu do nowelizacji ustawy dotyczącej przeciwdziałania sytuacjom kryzysowym związanym z wystąpieniem COVID-19. Posłowie poparli – mimo negatywnego stanowiska rządu – poprawkę, zgodnie z którą dodatek w wysokości 100 proc. wynagrodzenia przysługiwać ma wszystkim (a nie tylko tym skierowanym do pracy) pracownikom ochrony zdrowia zaangażowanym w leczenie chorych na COVID-19 lub podejrzanych o zakażenia.

Sejm krótko potem uchwalił kolejną nowelizację tzw. ustawy covidowej. Jej projekt został złożony przez PiS w celu – jak wskazano w uzasadnieniu – "konwalidacji błędu", który miał miejsce podczas rozpatrywania senackich poprawek do poprzedniej noweli covidowej. Nowela jest procedowana w Senacie.

4 listopada prezydent podpisał tę pierwszą nowelizację, ale dotąd nie została ona opublikowana w Dzienniku Ustaw.

Dworczyk pytany był również o kolejne planowane demonstracje zapowiadane przez Strajk Kobiet. W ostatnich tygodniach w całej Polsce odbywały się protesty w związku z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji embriopatologicznej; przepis zezwalający na przerwanie ciąży z takich przesłanek TK uznał za niekonstytucyjny.

Szef KPRM zapelował o przestrzeganie wprowadzonych w ostatnich tygodniach przepisów związanych z nasileniem się epidemii. "To dzięki tym przepisom mamy taką małą stabilizację, jeśli chodzi o dynamikę zachorowań. Ostatni tydzień może powodować, że patrzymy w przyszłość z ostrożnym optymizmem. To nie jest jeszcze przełom, natomiast rzeczywiście to jest niezły wynik i pewna stabilizacja. Ona jest możliwa dzięki odpowiedzialności Polaków" - powiedział Dworczyk.

Apelował o odpowiedzialność i o to, by zadbać "nawet jeśli nie o siebie, to o seniorów i o te wszystkie osoby, które są najbardziej narażone na ciężki przebieg choroby, a z którymi wszyscy się stykamy". "Uczestnicy tych protestów również. W konsekwencji udział w tego rodzaju zgromadzeniach podwyższa ryzyko zarażenia siebie i innych" - powiedział szef KPRM.