Przed sądem rejonowym w Mińsku toczyły się procesy czwórki dziennikarzy, w tym pracowników Biełsatu Kaciaryny Andrejewej i Maksima Harczanka, zatrzymanych w czwartek w centrum miasta w ramach grupy ok. 50 reporterów.

Procesy za złamanie przepisów o masowych zgromadzeniach zostały przeniesione, a sprawy odesłane w celu ich dopracowania. Dziennikarze wyszli na wolność.

Reklama

Czwórka dziennikarzy spędziła noc na komisariacie, gdzie, jak mówili portalowi TUT.by, byli traktowani dobrze, proponowano im herbatę i ciastka. Andrejewa zapowiedziała, że w przypadku aresztu ogłosi głodówkę.

W sądach w Mińsku odbywało się w piątek kilkadziesiąt procesów osób zatrzymanych w minionych dniach – wynika z monitoringu centrum obrony praw człowieka Wiasna. Wymierzono im kary aresztu lub grzywny, w pojedynczych przypadkach udzielono pouczeń. Pojedyncze procesy odbywały się w innych miastach.

Według list na stronie Wiasny w czwartek w Mińsku zatrzymano blisko 300 osób, w tym dużą grupę dziennikarzy. Wiele osób wypuszczono w nocy.

MSW poinformowało o zatrzymaniu 114 osób. Jak wskazano, że formalnie dziennikarzy nie zatrzymano, a tylko dokonano kontroli ich dokumentów zezwalających na pracę na Białorusi. Reporterzy spędzili na komisariacie po kilka godzin.

W związku z zatrzymaniem dziennikarzy niezależne Białoruskie Stowarzyszenie Dziennikarzy (BAŻ) zażądało od Komitetu Śledczego wszczęcia postępowania karnego – za uniemożliwienie reporterom legalnej działalności.

W ciągu dnia w Mińsku odbywało się kilka niedużych akcji protestu w różnych częściach miasta. Po południu do centrum – jak w poprzednich dniach – przyjechały milicyjne i wojskowe ciężarówki.

Centrum Wiasna poinformowało, że liczba osób uznanych przez białoruskich obrońców praw człowieka za więźniów politycznych wzrosła do 41.