Jak wyjaśniła we wtorek wieczorem Calvo podczas debaty w Kongresie Deputowanych, niższej izbie parlamentu Hiszpanii, decyzja o przedłużeniu stanu zagrożenia jest pożądana z powodu wciąż wysokiego ryzyka nasilenia się epidemii.

Wicepremier Calvo zapewniła posłów, że głosowanie nad przedłużeniem stanu zagrożenia do końca czerwca będzie szóstym, a zarazem ostatnim w Kongresie Deputowanych.

Deputowani zatwierdzili 20 maja decyzję rządu Pedra Sancheza o utrzymaniu stanu zagrożenia, ale różnica pomiędzy zwolennikami a przeciwnikami tej decyzji była niewielka. Za propozycją centrolewicowego gabinetu zagłosowało 177 posłów, 162 było przeciw, zaś 11 wstrzymało się od głosu.

Reklama

Wprawdzie premier Sanchez chciał, aby stan zagrożenia obowiązywał przez kolejnych 30 dni, ale z powodu nacisków Partii Obywatelskiej (Ciudadanos) musiał zgodzić się na skrócenie tego okresu o połowę. Zapewniał, że jego gabinet nie będzie już próbował wydłużać stanu zagrożenia, który obecnie ma obowiązywać do 7 czerwca.

Od 4 maja wdrażany jest przez gabinet Sancheza czteroetapowy plan przywracania normalności, który polega na stopniowym usuwaniu restrykcji. Obostrzenia mają zniknąć ostatecznie do 30 czerwca, z wyjątkiem konieczności zachowania dwumetrowego dystansu między osobami w miejscach publicznych.

W sobotę premier Sanchez ogłosił, że 1 lipca Hiszpania wkroczy w okres “nowej normalności”, a przybywający tam turyści nie będą zobowiązani do obowiązkowej dwutygodniowej kwarantanny. Tę wprowadzono dla wszystkich przybywających do tego kraju osób od 15 maja.

Marcin Zatyka (PAP)