Im dłużej trwa walka z wirusem SARS-CoV-2, tym częściej pada pytanie o jej koszt dla gospodarki. W sporze można wyróżnić dwa skrajne stanowiska. Zgodnie z pierwszym priorytet mają ochrona ludzi i wygaszenie pandemii, a więc maksymalne ograniczenie możliwości przenoszenia się wirusa. Zgodnie z drugim prymat powinna wziąć gospodarka, bo całkowity koszt zamknięcia ludzi w domach będzie dramatycznie wysoki.
Spór nie jest wyłącznie akademicki. Biorą w nim udział także politycy, od których przecież zależy, gdzie między tymi dwoma ekstremami znajdzie się każde państwo. Sceptycyzmu wobec stanowiska nr 1 nie kryje Donald Trump. „Lekarstwo nie może być gorsze niż choroba” – napisał niedawno na Twitterze. – Nasz kraj nie został zbudowany w taki sposób, żeby można go było po prostu wyłączyć – dodał w tym tygodniu na jednej z konferencji prasowych, obiecując jednocześnie, że Ameryka wróci do biznesu szybciej, niż sądzą niektórzy.
Bliżej pozycji nr 2 wydaje się być również premier Pakistanu Imran Khan. – 25 proc. Pakistańczyków żyje poniżej granicy ubóstwa. Jeśli wprowadzimy ścisłą kwarantannę, to rikszarze, sprzedawcy uliczni, taksówkarze, sklepikarze i robotnicy bez stałego zatrudnienia będą musieli zostać w domach – powiedział polityk w telewizyjnym przemówieniu do narodu. Dodał jednak, że nie zawahałby się przez zamknięciem ludzi w domach, gdyby miał do dyspozycji takie środki, jak Francja, USA czy Anglia.