Z różnych powodów nie jestem uradowany z konsolidacji SLD z Wiosną. To de facto oznacza koniec historii partii - ocenił w rozmowie z PAP były premier, były szef SLD Leszek Miller.

W sobotę w Warszawie obradowały ciała statutowe Sojuszu Lewicy Demokratycznej i Wiosny Roberta Biedronia. Celem było wypracowanie decyzji o konsolidacji obydwu ugrupowań w jeden projekt polityczny. Po konwencjach liderzy obu partii ogłosili decyzję. "Podjęliśmy decyzję, by stworzyć silną lewicową, otwartą i europejską partię o nazwie Nowa Lewica; to początek konsolidacji wszystkich sił lewicowych w Polsce"- powiedział Robert Biedroń.

W rozmowie z PAP Miller został zapytany, czy konsolidacja SLD i Wiosny to dobry ruch, odpowiedział, że zdecydowana większość uznała, że decyzja o powołaniu Nowej Lewicy jest dobra. "To de facto oznacza koniec historii Sojuszu Lewicy Demokratycznej" - dodał.

"Ja z powodów różnych nie jestem uradowany, głównie także sentymentalnych, i wolałbym, żeby to się inaczej odbyło tzn. żeby odbył się kongres SLD, który oficjalnie podejmie decyzję o rozwiązaniu - tak jak zrobiliśmy to w przypadku zakończenia działalności Socjaldemokracji Rzeczypospolitej Polski" - powiedział.

Reklama

Pytany, czy głosował przeciw przyjęciu nowego statutu, odpowiedział, że w ogóle nie głosował. "Kiedy występowałem, powiedziałem, że nie będę głosował, bo uważam, że konwencja nie ma kompetencji, żeby wygaszać działalność SLD, bo to może zrobić tylko kongres" - stwierdził.

Dopytywany, czy Nowa Lewica ma szansę, aby odnieść sukces, odpowiedział: "Partia jest wtedy, kiedy jest na nią zapotrzebowanie społeczne. Jak będzie zapotrzebowanie, to partia będzie".

Miller przyznał, że trudne może być porozumienie się struktur obu partii w regionach. "Często słyszę, zwłaszcza wśród Wiosny i Razem, takie hasło: +łączy nas przyszłość+. Ono bardzo ładnie brzmi, ale każdy wie dokładnie, że także musi nas łączyć przeszłość, wspólna ocena tej przeszłości" - powiedział. "Partia polityczna jest siłą rzeczy skierowana w kierunku przyszłości, ale trzeba ustawić wspólny fundament ocen dotyczących przeszłości, a tego jak na razie nie ma i to może być problem dla wszystkich" - stwierdził.