Strach o puste miejsca organizatorzy szczytu mają już za sobą. Nazwiska gości z USA zadziałały na niezdecydowanych jak magnes
Według różnych źródeł delegacje na konferencję do Polski przyśle 50–60 państw. Motywacje osób przybywających do Warszawy są różne. DGP przeanalizował, kto i z jakich powodów weźmie udział w szczycie.

Gospodarze

To właśnie liczna reprezentacja Stanów Zjednoczonych spowodowała, że swój udział zaczęli potwierdzać wysokiej rangi przedstawiciele innych krajów. Do Warszawy przybędzie nie tylko amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo, ale i wiceprezydent Mike Pence. Poza Polską i USA do grupy organizatorów nieformalnie można także zaliczyć premiera Izraela Binjamina Netanjahu, który od początku urzędowania Donalda Trumpa w Białym Domu wywiera na amerykańską administrację naciski, aby ta przyjęła ostry kurs w sprawie Iranu.
Reklama

Nowicjusze

Reklama
W Warszawie pojawi się też wielu szefów dyplomacji państw UE, które podobnie jak Polska do niedawna nie przejawiały większej aktywności w sprawach bliskowschodnich. Takim krajom jak Bułgaria, Estonia, Litwa, Węgry czy – patrząc poza Unię Europejską – Ukraina, chodzi o to, by być blisko amerykańskich sojuszników. Większość krajów biorących udział w Inicjatywie Trójmorza będzie reprezentowana przez szefów resortów – choć są wyjątki. Jak poinformowały nas ministerstwa spraw zagranicznych Chorwacji, Czech i Słowacji, z tych państw przyjadą wiceministrowie.

Dalecy goście

Przybędą też szefowie dyplomacji państw, które nieczęsto mają okazję bywać w Europie Środkowej. I to nie tylko z powodu różnicy temperatur, ale i braku wspólnych interesów strategicznych. W Polsce będą więc reprezentowane przede wszystkim te kraje arabskie, które ciążą ku dynastii Saudów. Również w tym przypadku zadziałała magnetyczna siła przyciągania ludzi z Waszyngtonu. Przedstawiciele sunnickich monarchii regionu, m.in. Arabii Saudyjskiej, Bahrajnu, Jordanii, Omanu, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i – sięgając nieco dalej – Maroka wykorzystają okazję, aby wspólnie się naradzić, jak zaszkodzić szyickiemu Iranowi.
Dużą niespodzianką jest natomiast przyjazd szefa dyplomacji Kataru. Według informacji „Rzeczpospolitej” kraj ten, znajdujący się w głębokim konflikcie z saudyjską koalicją właśnie ze względu na zbyt bliskie relacje z Iranem, zadbał o wysłanie do Warszawy kierownika resortu Muhammada ibn Abd ar-Rahmana Al Saniego, wpływowego członka rodziny królewskiej.

Zwolennicy dealu

To głównie państwa Europy Zachodniej od samego początku były przeciwne zrywaniu porozumienia nuklearnego przez USA. Swój podpis pod dokumentem złożyła w lipcu 2015 r. także Federica Mogherini, wysoka przedstawiciel Unii Europejskiej ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa. Nie dziwi zatem, że na konferencji przez wielu traktowanej jako antyirańska Mogherini nie zamierza się pojawić. Unijną dyplomację będzie reprezentował zwykły urzędnik, a jego nazwiska nie ujawniono do zamknięcia tego numeru gazety.
Podobne decyzje podjęły te kraje Europy Zachodniej, które zamiast forsowanej przez Stany Zjednoczone eskalacji wolałyby utrzymanie porozumienia nuklearnego i dalszy wzrost obrotów handlowych w relacjach z Iranem. To przede wszystkim Niemcy, które wysyłają wiceministra spraw zagranicznych Nielsa Annena, oraz Francja, którą będzie reprezentował dyrektor generalny ds. politycznych w MSZ. Niższej rangi dyplomatów wysyłają także np. Hiszpania, Kanada i Szwecja.

Niespodzianki

Choć Wielka Brytania była jednym z pomysłodawców mechanizmu Instex, którego zadaniem jest obejście amerykańskich sankcji wobec Iranu, Londyn jednak wysyła do Warszawy szefa dyplomacji Jeremy’ego Hunta. Najwyraźniej w obliczu brexitu pragmatycznie zdecydowano się nie drażnić amerykańskich sojuszników. Niespodzianką i z pewnością sukcesem polskiej strony jest przyjazd szefów dyplomacji Austrii i Włoch. W szczególności decyzja Rzymu może dziwić, skoro nowy rząd w polityce zagranicznej nie ukrywa sympatii względem Rosji. Decyzja zaskakuje mniej w przypadku Austriaczki Karin Kneissl, gdyż sprawami bliskowschodnimi fascynuje się ona od długiego czasu – mówi nawet po arabsku.

Nieobecni

Jeśli nie liczyć niezaproszonego Iranu, w Warszawie nie pojawi się też przedstawiciel Rosji. Działania Kremla mają fundamentalne znaczenie dla przyszłości regionu. Jednak trudno sobie było wyobrazić, że Rosjanie wezmą udział w rozmowach na warunkach swojego największego rywala, i to jeszcze organizowanych w Polsce, z którą utrzymują raczej chłodne relacje. Również Turcja, jeden z głównych graczy w regionie, zarówno politycznie, jak i militarnie, postanowiła nie angażować się w warszawskie rozmowy. Żeby nie mówiono o zupełnym bojkocie, Ankara chce wysłać na Stadion Narodowy, gdzie odbędzie się konferencja, swojego ambasadora w Warszawie.
Biorąc pod uwagę przedmiot rozmów – bezpieczeństwo regionu – problemem jest nieobecność Palestyny. Władze Autonomii poinformowały w specjalnym oświadczeniu, że nie chcą brać udziału w rozmowach, których celem jest „realizacja interesów strony amerykańskiej”. Faktem jest też, że Palestyńczycy zostali zaproszeni na warszawski szczyt znacznie później niż przedstawiciele innych krajów.