W środę na konferencji prasowej po posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej prezes NBP Adam Glapiński był pytany o byłego szefa KNF Marka Chrzanowskiego. "Marek Chrzanowski wyjdzie niedługo w tym miesiącu z aresztu i się będzie wypowiadał" - powiedział Glapiński.

Zdaniem posłanki PO Marty Golbik z tej wypowiedzi Glapińskiego wynika, iż posiada on dużą wiedzę dotyczącą postępowania prokuratorskiego w sprawie afery KNF i byłego przewodniczącego KNF Marka Chrzanowskiego. Golbik poinformowała na konferencji prasowej w Sejmie, że w związku z tym, razem z posłem PO Jarosławem Urbaniakiem skierowała zapytanie poselskie do ministra sprawiedliwości, prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry.

Posłowie chcą wiedzieć, czy Adam Glapiński interweniował w sprawie przedmiotowego postępowania prokuratorskiego, czy prokuratura informowała go o przebiegu postępowania i czy odwiedził Chrzanowskiego w areszcie. Golbik i Urbaniak pytają też, czy Glapiński w inny sposób, bezpośrednio lub pośrednio kontaktował się z Chrzanowskim oraz czy Chrzanowski ma w areszcie urządzenia pozwalające na komunikowanie się ze światem zewnętrznym, jak telefon, komputer, dostęp do internetu.

Reklama

"Na tę chwilę nikt nic nie wie, natomiast pan prezes Glapiński wie. I o to pytamy, skąd pan prezes Glapiński wie w odróżnieniu od całej reszty? Bo rozumiem, że to jest tajna wiedza, którą posiadają prokuratorzy prowadzący tę sprawę i pan prezes Glapiński. Pan prezes Glapiński, jako powiązany wyraźnie z tą aferą, takiej wiedzy absolutnie nie powinien posiadać" - podkreślił Urbaniak.

Chrzanowski został zatrzymany przez CBA 27 listopada. W śląskim wydziale Prokuratury Krajowej usłyszał zarzut przekroczenia uprawnień w związku z marcową rozmową z właścicielem Getin Noble Banku Leszkiem Czarneckim, na którym omawiano przebieg postępowania KNF w sprawie programu naprawczego tego banku. Czarnecki, który nagrał tę rozmowę, na początku listopada złożył doniesienie w prokuraturze, a 19 listopada przez 12 godzin składał w niej zeznania.

Reklama

Przesłuchanie Chrzanowskiego w prokuraturze trwało dwa dni - w sumie kilkanaście godzin. Podejrzany nie przyznał się do winy. Wniosek o aresztowanie b. szefa KNF prokuratura motywowała grożącą mu surową karą - do 10 lat więzienia - oraz obawą matactwa. Decyzję o aresztowaniu podejrzanego Sąd Rejonowy Katowice-Wschód ogłosił w nocy z 28 na 29 listopada.

Jak podawała po przesłuchaniu Chrzanowskiego PK, podczas marcowego spotkania z Czarneckim ówczesny szef KNF zaproponował biznesmenowi "zatrudnienie Grzegorza Kowalczyka w charakterze prawnika w Getin Noble Bank SA na okres 3 lat oraz przekazał Leszkowi Czarneckiemu informację, że zatrudnienie to będzie skutkować przychylnością Komisji Nadzoru Finansowego w czasie realizacji programu naprawczego Getin Noble Bank SA".

Chrzanowski usłyszał zarzut przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego - przewodniczącego KNF - w celu osiągnięcia korzyści osobistej i majątkowej przez inną osobę. Jak wyjaśniła PK, zgodnie z uchwałą KNF przewodniczący Komisji był zobowiązany "do powstrzymania się od prowadzenia jakichkolwiek spraw osobistych, które mogłyby kolidować lub wskazywać na konflikt z wypełnianiem przez niego obowiązków członka Komisji Nadzoru Finansowego oraz do powstrzymania się od podejmowania działań, które mogłyby narazić Komisję Nadzoru Finansowego na utratę zaufania".

W połowie grudnia Sąd Okręgowy w Katowicach nie uwzględnił zażalenia obrony na aresztowanie Chrzanowskiego. Decyzja o aresztowaniu b. szefa KNF stała się tym samym prawomocna, pozostanie on w areszcie co najmniej do 26 stycznia.

"Gazeta Wyborcza" napisała 13 listopada, że w marcu 2018 roku ówczesny przewodniczący KNF zaoferował właścicielowi m.in. Getin Noble Banku Leszkowi Czarneckiemu przychylność dla Getin Noble Banku w zamian za około 40 mln zł - miało to być wynagrodzenie dla wskazanego przez szefa KNF prawnika. Czarnecki nagrał rozmowę, jednak w nagraniu nie znalazła się wypowiedź Chrzanowskiego o tej kwocie. Według biznesmena szef KNF pokazał mu kartkę, na której napisał "1 proc.", co miało stanowić część wartości Getin Noble Banku "powiązaną z wynikiem banku".

Adwokat Czarneckiego mec. Roman Giertych przyznał, że słynnej kartki z jednym procentem nie ma, ale - jak przekonywał - jest inny sposób na udowodnienie tego, że istniała. Oświadczył, że jego klient jest gotowy poddać się badaniu wariograficznemu.(PAP)

(Planujemy kontynuację tematu)

autorka: Aleksandra Rebelińska