Prokuratura Rejonowa Warszawa Praga-Północ przygotowała akt oskarżenia przeciwko Robertowi N. ps. "Frog", który w 2014 roku zasłynął piracką jazdą po ulicach Warszawy. Ma odpowiedzieć za jazdę autem mimo sądowego zakazu. To już drugi w tym miesiącu akt oskarżenia przeciwko N.

Północnopraska prokuratura oskarża Roberta N. o jazdę autem mimo sądowego zakazu. Według śledczych "Frog" w marcu tego roku jeździł mercedesem po parkingu przed centrum handlowym przy ul. Marywilskiej w Warszawie. Nie zastosował się do zakazów prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych wydanych przez sądy dla Warszawy Pragi-Południe, Śródmieścia, Mokotowa i Pragi-Północ. Zakazy kończą się w różnych miesiącach 2019 roku.

"Akt oskarżenia przeciwko Robertowi N. jest gotowy. Najpóźniej w piątek trafi on do sądu" – powiedział w czwartek PAP prok. Marcin Saduś z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

Mimo że do przestępstwa doszło w marcu, "Frog" zarzuty usłyszał dopiero w październiku. O tym, że N. wsiadł za kierownicę śledczy dowiedzieli się z nagrania umieszczonego w Internecie. Znalazła je prokuratorka, która oskarża N. w procesie przed stołecznym sądem.

Przesłuchiwany w prokuratorze "Frog" tłumaczył, że nie wiedział, że parking przed sklepem wchodzi w zakres nałożonego na niego zakazu. N. chciał się dobrowolnie poddać karze i proponował zapłacenie 10 tysięcy złotych grzywy. Prokurator się na to nie zgodził.

Za przestępstwo z artykułu 244 kodeksu karnego "Frogowi" grozi od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.

Na początku tygodnia o skierowaniu do sądu aktu oskarżenia przeciwko Robertowi N. informował z kolei prok. Łukasz Łapczyński z Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Zarzuty stawiane przez prokuraturę po drugiej stronie Wisły dotyczą zdarzenia z 19 września 2018 roku. Wtedy policjanci zatrzymali Roberta N. kierującego autem na ulicy Dywizjonu 303.

"Prokurator zarzuca oskarżonemu, że tego dnia kierował porsche panamera pomimo decyzji administracyjnych o cofnięciu uprawnień do kierowania pojazdami, wydanych w maju 2016 roku oraz lutym 2017 roku" – powiedział Łapczyński i doprecyzował, że to przestępstwo z artykułu 180a kodeksu karnego. "Oskarżonemu zarzuca się także prowadzenie pojazdu w dniu 19 września pomimo orzeczonych przez cztery stołeczne sądy rejonowe środków karnych w postaci zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych" – dodał Łapczyński.

"Frog" przyznał się do zarzutów. "Wyjaśnił, że było to zachowanie incydentalne. Tego dnia razem z pracownikiem modyfikował układ wydechowy w samochodzie klienta. Naprawa zakończyła się po godzinach pracy innych pracowników, w związku z czym zmuszony był sam dostarczyć samochód do klienta. W trakcie jazdy został zatrzymany do rutynowej kontroli drogowej, podczas której przyznał, że nie posiada uprawnień do kierowania pojazdami" – poinformował PAP prokurator.

O Robercie N. zrobiło się głośno, gdy w czerwcu 2014 r. w Internecie pojawił się film nagrany kamerą umieszczoną w aucie. Na nagraniu widać, jak mężczyzna – w trakcie śledztwa potwierdzono, że był to Robert N. – jadąc ulicami Warszawy, łamie wiele przepisów ruchu drogowego. M.in. wjeżdżał na skrzyżowanie na czerwonym świetle, prowadził auto z dużą prędkością slalomem między innymi pojazdami, a także ścigał się z motocyklistami.

W Sądzie Rejonowym Warszawa-Mokotów toczy się proces przeciwko N. Prokuratura postawiła mu dwa zarzuty – sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym – w czasie jazdy między Jędrzejowem i Kielcami w lutym 2014 roku oraz w czerwcu tego samego roku w Warszawie. Mężczyźnie grozi do ośmiu lat więzienia.