TVP1, TVP2, Polsat, TVN nie chcą wprowadzenia nowego sposobu badania oglądalności kanałów telewizyjnych. Nawet 30 mln zł rocznie zyskałyby dzięki niemu małe stacje tematyczne
Bój toczy się o uwzględnienie w wynikach badania oglądalności danych dotyczących przesuniętego oglądania (TSV – z ang. time shifted viewing), czyli tego, co w domu nagrywamy na dekodery telewizyjne i odtwarzamy później, kiedy mamy na to czas. W takich krajach jak Wielka Brytania czy Irlandia oglądanie nagranych wcześniej programów zwiększa wyniki oglądalności niektórych stacji nawet o ponad 10 proc. W Polsce jest to od 0,6 do 1,1 proc. – skala jest mniejsza, bo przeskoczyliśmy do oglądania treści w internecie i nagrywarki telewizyjne nie zdążyły się bardzo upowszechnić. Niemniej jednak i ten 1 proc. różnicy jest dla nadawców nie do pogardzenia.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.