W polskiej spółce TD Anthracite splatały się interesy donieckich separatystów i włoskiego biznesu. Przez trzy lata firma zwiększyła obroty 125-krotnie
Polska nie była jedynym państwem Unii Europejskiej, do którego trafiał węgiel z okupowanych przez Rosję obszarów Ukrainy. Wiemy, że eksportowany był do co najmniej pięciu innych krajów UE, w tym Austrii i Włoch. To ważne, ponieważ rzekomy brak importu towarów z samozwańczych republik Zagłębia Donieckiego był dla Komisji Europejskiej argumentem, żeby nie nakładać embarga na handel z tymi terenami.
Na początku roku europoseł PO Jarosław Wałęsa korespondował na ten temat z KE. – Podczas rozmów z odpowiadającą za politykę handlową komisarz Cecilią Malmström zrozumiałem, że dla nich jest ważne, byśmy dodatkowo nie destabilizowali pogrążonego w kłopotach kraju i traktowali go jako całość. Żebyśmy nie uznali, że wschodnia Ukraina nie jest już Ukrainą – mówi DGP Jarosław Wałęsa. W opinii Komisji nałożenie embarga na samozwańcze Doniecką i Ługańską Republiki Ludowe (DRL i ŁRL) mogłoby podawać w wątpliwość integralność terytorialną państwa. Choć z drugiej strony podobne obawy nie przeszkodziły Brukseli zakazać handlu z anektowanym przez Rosję Krymem i Sewastopolem.
Reklama
Zapytaliśmy rzecznik komisarz Malmström, co zamierzają zrobić z antracytem z Donbasu. Otrzymaliśmy ogólną, nic niewnoszącą odpowiedź, że „UE popiera wysiłki dyplomatyczne zmierzające do wdrożenia porozumień” o rozejmie na Donbasie oraz że każde takie rozwiązanie powinno zakładać „poszanowanie niepodległości, suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy”. Gdy dopytaliśmy konkretnie, czy Bruksela uważa import węgla za łamanie sankcji i co zamierza z tym zrobić, nie otrzymaliśmy już odpowiedzi.
– Jeśli coś wjeżdża na teren UE na preferencyjnych stawkach celnych, powinno posiadać certyfikaty potwierdzające pochodzenie – zaznacza europoseł Wałęsa. Tymczasem dokumenty przewozowe obłożonego zerową taryfą antracytu, którymi dysponujemy, nie zawsze określają kraj pochodzenia. Na przyklad rosyjski trader TD Antracyt z graniczącego z DRL obwodu rostowskiego publikuje na swojej stronie internetowej certyfikaty towaru płynącego do rumuńskiej Konstancy. Nie ma w nich ani słowa o producencie węgla.

Reklama
Jeszcze ciekawsza jest austriacka firma Carbones. „Oferujemy ukraiński antracyt z naszych stałych magazynów we Włoszech, w Polsce, Bułgarii i Austrii” – czytamy na stronie internetowej spółki. Problem w tym, że „ukraiński antracyt” musi pochodzić z DRL lub ŁRL, ponieważ separatyści w 2014 r. zajęli wszystkie działające kopalnie tego najbardziej energetycznego węgla. – Mamy w swojej ofercie ukraiński antracyt. Sprzedajemy go m.in. do Polski – przyznaje w rozmowie z DGP Antonio Moresco, dyrektor handlowy Carbones Italia, włoskiej spółki holdingu. Gdy dopytujemy o szczegóły, prosi o przysłanie pytań e-mailem, na który nie odpowiada.
Carbones jest powiązany z polską firmą TD Anthracite (nie mamy dowodów, by poza nazwą miała coś wspólnego z rosyjskim TD Antracyt). W 2014 r. Carbones kupił 10 proc. udziałów w spółce założonej rok wcześniej przez czterech Ukraińców. Wkrótce firma sprzedała je własnemu menedżerowi Karlowi Telserowi. Pod umową Telser podpisał się dwukrotnie – jako nabywca oraz upoważniony przedstawiciel zbywcy. Dzisiaj Włoch kontroluje 60 proc. udziałów w TD Anthracite. Przejął m.in. akcje dwóch z czterech pierwotnych ukraińskich wspólników.
Ciekawa koincydencja: dwóch Ukraińców zniknęło z listy wspólników i członków zarządu 23 marca 2017 r., trzy tygodnie po tym, jak władze w Kijowie zakazały jakichkolwiek kontaktów handlowych z DRL i ŁRL. – To była zwykła zmiana udziałowców – mówi nam przedstawiciel spółki. Pytany, czy miała ona związek z blokadą Donbasu, zaprzeczył. Jednym z wykreślonych wówczas udziałowców jest Ihor Łyzow. Gdy współzakładał TD Anthracite, był radnym Partii Regionów Wiktora Janukowycza w Szachtarsku. Dziś, gdy miasto kontroluje DRL, jest szefem miejskich struktur rządzącej w parapaństwie partii Republika Doniecka (DR). Tak przynajmniej twierdzi witryna DR. Choć gdy zadzwoniliśmy do jej biura, poinformowano nas, że Łyzow od miesiąca już tam nie pracuje.
TD Anthracite rozwija się bardzo dynamicznie. Ze sprawozdań finansowych, które znaleźliśmy w katowickim Krajowym Rejestrze Sądowym, wynika, że między 2013 a 2015 r. spółka zwiększyła obroty 125-krotnie: z 217 tys. zł do 27 mln zł. Dane rosyjskich kolei RŻD za 2015 r., którymi dysponujemy, mówią, że spółka sprowadziła do Polski 6,5 tys. ton antracytu, który według dokumentów został wyprodukowany na Ukrainie. A więc, jak pisaliśmy wcześniej, musiał to być antracyt z Donbasu. Przedstawiciel spółki, z którym rozmawialiśmy, zaprzeczył, że firma handluje węglem z okupowanych terenów. Według niego firma, która sprzedaje surowiec również na terenie Czech, zaopatruje się w niego w rosyjskim Zagłębiu Kuźnieckim.
W październiku odwiedziliśmy siedzibę spółki w Sławkowie i poprosiliśmy o próbkę węgla. Antracyt oddaliśmy do przebadania Głównemu Instytutowi Górnictwa w Katowicach. Wyniki nie są jednoznaczne, bo jak nas poinformowano, dla określenia parametrów surowca trzeba kilkuset prób. – Mając do dyspozycji wynik jednej próby, nie można stwierdzić, skąd dokładnie pochodzi – potwierdza dr inż. Albin Zdanowski z Państwowego Instytutu Geologicznego.