Książkowa dyskryminacja. Czy publikacje dla dzieci powielają szkodliwe stereotypy?

Dziecko czyta książkę
Dziecko czyta książkęShutterstock
6 lipca 2024

Książki uczą. Kształtują też sposób, w jaki dzieci przyswajają sobie normy społeczne oraz układają relacje z innymi. Szczególnie publikacje dla najmłodszych – bogato ilustrowane – mają wpływ na ich postrzeganie świata. Czy książeczki powielają szkodliwe stereotypy? „The Quarterly Journal of Economics” opublikował badanie, którego autorzy postanowili ocenić, czy prezentacja postaci w dziecięcych książeczkach wolna jest od dyskryminacji, szczególnie płciowej i rasowej (np. czy bohaterowie są kobietami i mężczyznami lub mają ciemny kolor skóry równie często, jak wskazywałby na to rozkład w danym społeczeństwie).

Naukowcy z Uniwersytetu w Chicago i Uniwersytetu Columbia wykorzystali metody uczenia maszynowego, aby scharakteryzować prezentację postaci w książkach dla dzieci powszechnie czytanych w ciągu ostatniego stulecia (od 1920 r.). Przyjrzeli się książkom docenionym przez Association for Library Service to Children – stowarzyszenie wyznaczające standardy usług bibliotecznych dla dzieci. Książeczki podzielono na dwie kategorie. Pierwsza – diversity (różnorodność) – obejmowała pozycje wyróżnione za wartość artystyczną oraz sposób, w jaki podkreślają doświadczenia określonej grupy o odmiennej tożsamości. Druga – mainstream – to wszystkie pozostałe nagrodzone książki. Na podstawie danych z systemów bibliotecznych pokazano, że książki z grupy mainstream są wypożyczane średnio cztery razy częściej, a wykorzystując dane transakcyjne stwierdzono, że sprzedają się średnio pięć razy lepiej. Na tej podstawie założono, że książki z grupy mainstream stanowią „kanon” literatury dziecięcej. Co ciekawe, książki promujące różnorodność mają przeciętnie znacząco wyższe ceny niż te z głównego nurtu.

Za pomocą konwersji obrazów na dane (sposobu zapisu obrazu liczbami) i metod automatycznej analizy tekstu, naukowcy „zmierzyli” kolor skóry, rasę, płeć i wiek bohaterów w obu grupach książek. Stwierdzono niedostateczną reprezentację osób rasy czarnej i Latynosów w stosunku do ich udziału w populacji, chociaż z biegiem czasu reprezentacja osób rasy czarnej rosła. Brak dyskryminacji w tym kontekście nie oznacza, że proporcja osób o jasnej i ciemnej karnacji musi być taka sama; oznacza, że jeżeli ok. 13 proc. społeczeństwa amerykańskiego stanowią osoby czarnoskóre, to powinno być ok. 13 proc. czarnoskórych bohaterów książeczek dla dzieci na rynku wydawniczym. A jest dużo mniej. Niezwykle ciekawe jest też to, że postacie w książkach głównego nurtu mają jaśniejszy kolor skóry, nawet po uwzględnieniu różnic rasowych (czarny bohater jest mniej czarny), a dzieci są w obu grupach książek przedstawiane z jaśniejszym kolorem skóry niż dorośli.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.