Lojalność wobec swoich nie wyklucza spojrzenia na własną ojczyznę z troską i z przewrotnej perspektywy.
Podczas lektury eseju „Tu jest Grecja!” Marka Węcowskiego przypomniałem sobie zgryźliwą uwagę Lloyda Llewellyna Jonesa na temat starogreckiego niewyszukania (przy okazji wywodu o perskiej sztuce projektowania monumentalnych ogrodów): „Chęć stworzenia i utrzymania pięknie kwitnącego ogrodu była perską formą sztuki, obsesją, której przyziemni Grecy nigdy nie rozumieli. Dla Ateńczyka ogród był miejscem, gdzie się uprawia rzodkiewkę” (Lloyd Llewellyn-Jones, „Persowie. Epoka wielkich królów”, przeł. Norbert Radomski, Rebis 2023).
Problem, rzecz jasna, polega na tym, że wprawdzie owe arystokratyczne i królewskie ogrody Persów – paridaida – stały się kulturowo-religijnym wzorcem raju („W uszach Hebrajczyków brzmiało to jak «pardes», a Grecy transkrybowali je jako «paradeisos» – skąd pochodzi angielskie «paradise», czyli raj»” – pisze Llewellyn-Jones), ale był to raj ogrodzony, dostępny głównie dla członków dworskiej elity, symbol potęgi króla, jego wielkiego bogactwa i równie wielkiej rozrzutności.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.