O poprzedniej płycie trójmiejskiej grupy Trupa Trupa „++” pisaliśmy w „Kulturze”, że jest trudna do sklasyfikowania, trudno nazwać tę muzykę. Na ich nowym krążku „Headache” sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej. Zespół penetruje przeróżne rejony, uciekając od wszelkich szufladek. Jak wygląda ta płyta, w jednym z wywiadów zdradził członek grupy Grzegorz Kwiatkowski: „płyta się rozkręca, zaczyna się niepozornie i spokojnie, a potem wybucha. Na »++« była różnorodność i huśtawki nastrojów, a tu jest delikatny początek i to narasta. Wyobrażam sobie, że dla kogoś pierwsza połowa płyty może być zbyt mało odkrywcza i tradycyjna i wyłączy ją w połowie, nie pójdzie dalej i nie dotrze do tytułowego »Headache«, no ale trudno. Chociaż warto dać temu szansę i wysłuchać całościowo”. Kluczem do polubienia tego krążka jest właśnie całościowe przesłuchanie, i to wielokrotne. To oddala zespół od mainstreamu, w którym stawia się na single i szybkie złapanie słuchacza. Trójmiejska grupa działa inaczej.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.