Autopromocja

Grzegorz Jarzyna: To jest wszystko bardzo niesprawiedliwe [Wywiad Rigamonti x 2]

Grzegorz Jarzyna reżyser teatralny, dyrektor artystyczny TR Warszawa (dawniej Teatr Rozmaitości). Zadebiutował w 1997 r. „Bzikiem tropikalnym” według Stanisława Ignacego Witkiewicza. Twórca wielu spektakli teatralnych, takich jak „Magnetyzm serca”, „4.48 Psychosis”, „Między nami dobrze jest”, „Iwona, księżniczka Burgunda”, „2020: Burza”, „G.E.N”. Wyreżyserował też liczne opery, m.in. „Dziecko i czary”, „Karzeł”, „Giovanni”
<p>Grzegorz Jarzyna reżyser teatralny, dyrektor artystyczny TR Warszawa (dawniej Teatr Rozmaitości). Zadebiutował w 1997 r. „Bzikiem tropikalnym” według Stanisława Ignacego Witkiewicza. Twórca wielu spektakli teatralnych, takich jak „Magnetyzm serca”, „4.48 Psychosis”, „Między nami dobrze jest”, „Iwona, księżniczka Burgunda”, „2020: Burza”, „G.E.N”. Wyreżyserował też liczne opery, m.in. „Dziecko i czary”, „Karzeł”, „Giovanni”</p>Dziennik Gazeta Prawna
28 sierpnia 2022

Gdybym w wielu sytuacjach zachował się jak typowy dyrektor zarządzający zespołem teatralnym i po prostu wręczał nagany, to sytuacja mogła się potoczyć inaczej. Kryzys zaczął się wtedy, kiedy poprosiłem aktora, by następnym razem nie wchodził pijany na scenę. Magdalena Rigamonti rozmawia z Grzegorzem Jarzyną.

Prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale jak kończy - to Leszek Miller.

Jeszcze nie skończyłem.

Prawie 25 lat twórczości w TR Warszawa, wielkie sukcesy - o tym teraz cicho, głośno za to o przemocy i mobbingu w pana teatrze.

Nie ma przesłanek, by uznać to za fakty. Nie stosowałem mobbingu, nie stosowałem przemocy.

Skarga była na pana.

Oddalona przez komisję z zewnętrznym ekspertem. W trakcie pracy nad spektaklem „2020: Burza” w mojej reżyserii na kanwie konfliktu z dyrekcją zaczęło się osaczanie mojej osoby. Zaczęto przypisywać mi wypowiedzi i zdarzenia, które nie miały miejsca. Nie znaleziono żadnych śladów mobbingu czy przemocy w mojej działalności. Te zarzuty są wykorzystywane do robienia wewnętrznej polityki w teatrze.

A na konkretnym przykładzie może mi pan o tym powiedzieć?

Przykład jest prosty. Pani mówi: „Jarzyna” i zaraz dodaje: „mobbing i przemoc”. W artykułach prasowych pojawiają się przypisane mi z powietrza wypowiedzi, typu „miał powiedzieć Grzegorz Jarzyna”. Czuję, delikatnie mówiąc, dyskomfort i niesprawiedliwość. Jest to typowe grillowanie dla realizacji partykularnych interesów.

Drze się pan?

Czy się drę?

Tak.

Czy podnoszę głos?

Tak.

W sytuacji gabinetowej - nie. Ale w czasie prób - zdarza się. Aktorzy też podnoszą głos, inni pracownicy i twórcy również. Wynika to z dużych emocji, na których pracujemy podczas prób na scenie. Ale nigdy nie podniosłem głosu, żeby kogoś intencjonalnie upokorzyć.

Bali się pana?

Nie podnoszę głosu, bo mam zły humor, i nie podnoszę głosu po to, żeby ktoś się bał. Podnoszenie głosu wynika u mnie z emocji. Świat teatralny jest bardzo specyficzny. My, artyści, pracujemy na emocjach. Są naszym narzędziem. Wszyscy je wykorzystujemy, często wchodzimy w nie bardzo głęboko, co potem widać w spektaklach. Dzięki temu, kiedy gramy na międzynarodowych scenach, widzowie nie muszą czytać napisów, tłumaczeń, tylko czują, rozumieją mowę ciała i emocje.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.