Czytając świetną monografię Wandy Jakubowskiej napisaną przez Monikę Talarczyk-Gubałę, raz po raz myślałem z zawstydzeniem, że niemal zupełnie wyparłem tę reżyserkę ze świadomości. Nie pojawiała się w kontekście jakiekolwiek artykułu czy pracy dydaktycznej, generalnie nigdy nie zaprzątałem sobie Jakubowską głowy. A mówimy przecież o jednej z najbarwniejszych i chyba najważniejszych postaci polskiej kinematografii, słusznie acz złośliwie tytułowanej jako „babka polskiego filmu”. Celowo piszę, że Jakubowska była symbolem kinematografii, a nie kina, ponieważ odniosła zasługi głównie na polu popularyzatorskim, instytucjonalnym, programowym, nie reżyserskim.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
