Mój syn jest człowiekiem, który sięga mi do pasa, ale już potrafi zdobyć wiedzę na każdy temat. Dziś na przykład wrócił ze szkoły nastawiony zadaniowo: pani od matematyki kazała mu się dowiedzieć, jak nazywa się największa liczba. „Nie, nie mów mi! – krzyknął, wykonując rękami ruch w stylu „a kysz” (uff, pomyślałam, bo nie miałam pojęcia). – Chcę to zrobić sam!”.
Po czym tak zrobił: zakasał rękawy, przybrał pozycję bojową i z impetem (sam!) wpisał w Google: „Jak nazywa się największa liczba”. I co? I dowiedział się! Otóż kiedyś największa liczba z imieniem nazywała się googolplex (można spolszczyć: gugolplex), a teraz przegoniła ją googolplexian. Nie lubię zniechęcać ludzi zdeterminowanych, z odważnym pomysłem na siebie, ale jeśli ktoś ma ambicję ją zapisać w systemie dziesiętnym, to niech się od razu podda i zajmie się oglądaniem obrad komisji reprywatyzacyjnej. Liczba zer tej liczby jest bowiem większa niż liczba dostępnych atomów we wszechświecie – za to lista przekrętów reprywatyzacyjnych, dyktuje wiara w ludzi i nadzieja, musi, po prostu musi się przecież kiedyś skończyć.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.