Wyciek danych z MyDr. Służby monitorują darknet. „Jesteśmy na tropie”

Krzysztof Gawkowski
Gawkowski: jesteśmy na tropie grupy, która wykradła dane z firmy MyDrPAP / Paweł Supernak
38 minut temu

Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski poinformował w piątek, że służby są na tropie grupy odpowiedzialnej za kradzież danych Polaków z firmy MyDr. Jak zaznaczył, funkcjonariusze monitorują internet, w tym pod kątem ewentualnych prób sprzedaży wykradzionych informacji.

W środę Ministerstwo Cyfryzacji potwierdziło informację o cyberataku na firmę MyDr, w wyniku którego wyciekły dane 19 mln Polaków, m.in. o lekach i receptach. Firma jest dostawcą systemu do prowadzenia m.in. elektronicznej dokumentacji medycznej. Dane, które wyciekły, dotyczą 12 tys. podmiotów medycznych korzystających z platformy MyDr.

Wyciek danych z MyDr. Służby są na tropie sprawców

- Jesteśmy na tropie grupy, która myślała, że wykradnie dane i państwo mocno nie wkroczy. Już jesteśmy na tym tropie - poinformował Gawkowski w Polsat News.

Dodał, że służby monitorują darknet, czyli tzw. ciemną stronę internetu (ukrytą część sieci, wykorzystywaną np. do sprzedaży wykradzionych danych - PAP) i „mają priorytet, żeby szukać i sprawdzać”. Pytany, czy dane są teraz wystawione na sprzedaż, podkreślił, że „nie ma takiej oferty”.

- Kiedy w firmie prywatnej zdarza się sytuacja krytyczna, kiedy firma prywatna nie upilnuje swoich danych, to wkracza państwo. Państwo wkracza mocno i mówi: bierzemy się za posprzątanie tej sytuacji - przekazał szef MC. Jego zdaniem, „państwo swoją robotę zrobiło w tej sprawie”.

Wyciek danych 19 mln Polaków. Co zrobić z numerem PESEL?

Wicepremier przypomniał, że metodą na ochronę przed skutkami tego wycieku jest zastrzeżenie swojego numeru PESEL. Poinformował też, że w ciągu pierwszych 24 godzin (od wycieku) pół miliona Polaków zastrzegło numery PESEL. Dodał, że wszystkie dane, które wyciekły będą analizowane i znajdą się w bazie na stronie bezpiecznedane.gov.pl, gdy firma MyDr je udostępni. Jego zdaniem, może stać się to w najbliższych dniach.

- Wszystkie osoby, które w jakikolwiek sposób mają być chronione i ich interes prawny ma być chroniony w pierwszej kolejności, czyli na przykład funkcjonariusze, służby, politycy, osoby, które odpowiadają za bezpieczeństwo państwa (...) będą też o tym (wycieku - PAP) powiadomione - powiedział Gawkowski. Dodał, że pierwsza osoba, która „jest ważnym politykiem w Polsce”, została już o wycieku powiadomiona przez służby.

Wicepremier nie wykluczył też, że w przyszłości numer PESEL mógłby być zastrzegany obywatelom automatycznie, a oni sami mieliby możliwość łatwego cofnięcia zastrzeżenia. Zdaniem szefa MC to dawałoby gwarancję większego bezpieczeństwa.

Dane wyciekły z firmy MyDr, dostawcy platformy informatycznej i systemu elektronicznej dokumentacji medycznej (EDM) dla placówek ochrony zdrowia. System jest przeznaczony zarówno dla indywidualnych praktyk lekarskich, jak i przychodni czy centrów medycznych. Jak wskazała firma na swojej stronie, za pomocą platformy realizowanych jest 3 mln wizyt miesięcznie, a lekarze wystawiają 2,7 mln recept każdego miesiąca.

Informacje obejmują dane osobowe pacjentów podmiotów świadczących usługi medyczne będących klientami MyDr – w tym imiona, nazwiska, numery PESEL, numery telefonów, adresy poczty elektronicznej oraz dane dotyczące stanu zdrowia, jak treść notatek z wizyt lekarskich czy informacji o wystawionych receptach.

Dochodzenie w tej sprawie CBZC wszczęło w środę, zaś pierwsze czynności w sprawie zostały podjęte z urzędu w poniedziałek. (PAP)

bpk/ lm/

Źródło: PAP
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381542mega.png

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.