Z obecnych przepisów można wyeliminować ograniczenie swobód obywatelskich a postawić na szybkość podejmowania decyzji i łatwość przekazywania środków - powiedział szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiadając, że jego ugrupowanie złoży projekt zmian w ustawie o stanie klęski żywiołowej.

Na czwartkowej konferencji w Toruniu szef PSL nawiązał do sytuacji po nawałnicach z początku sierpnia, które dotknęły przede wszystkim województwa pomorskie, kujawsko-pomorskie i wielkopolskie.

Przypomniał, że PSL opowiadało się za wprowadzeniem stanu klęski żywiołowej. "Chcieliśmy, żeby ten stan został ogłoszony, ale widzimy również mankamenty obowiązującej ustawy" - powiedział szef PSL zapowiadając, że jego ugrupowanie złoży w Sejmie projekt nowelizacji przepisów o stanie klęski żywiołowej.

Reklama

W tym kontekście Kosiniak- Kamysz mówił, że niepotrzebny jest zapis o nieorganizowaniu wyborów przez pół roku po wprowadzeniu takiego stanu.

"Jest wiele rzeczy, które można wyeliminować z tej ustawy - ograniczenia swobód obywatelskich, a postawić na łatwość przekazywania środków i szybkość podejmowania decyzji tak, żeby środki mogli uruchomić starostowie, czy wójtowie, a dopiero później uzyskiwali oni akceptację rady. To nie może wszystko trwać do czasu zebrania się rady gminy czy powiatu. Szczególnie, że klęski żywiołowe bardzo często dotyczą okresu letniego, gdy jest sezon urlopowy" - dodał szef PSL.

Podziękował też "wszystkim samorządowcom, którzy udzielili pomocy swoim sąsiadom, swoim mieszkańcom".

"To jest gest solidarności. Kiedy państwo zarządzane centralnie zawodzi, samorządowcy stają na wysokości zadania i pomagają. Przywiozłem informację z woj. mazowieckiego, którego samorząd przeznaczył milion złotych na pomoc gminom, które doświadczyły skutków nawałnic. Tak też postępują inne powiaty - z innych województw. Gminy z powiatu łowickiego przekazują 80 tys. zł dla gminy Sośno w woj. kujawsko-pomorskim" - powiedział Kosiniak-Kamysz.

Jak dodał "to pokazuje, jak ważna jest solidarność i działanie". Szef PSL dodał, że jego partia chce pokazać rządzącym, że państwo zarządzane z Warszawy nie zdało egzaminu. Ocenił, że przez administrację centralną powoływani są do jej reprezentowania w terenie nieodpowiedni ludzie niepotrafiący podejmować samodzielnie decyzji. "Takie państwo w sytuacjach trudnych nie zdaje egzaminu" - stwierdził Kosiniak-Kamysz.