Rozstrzygnięcie przetargu na odbiór odpadów we Wrocławiu hamują nie tylko wadliwe przepisy, ale też przestarzałe procedury oraz zatory w Krajowej Izbie Odwoławczej. Rozmawiamy o tym z Michałem Młyńczakiem, prezesem zarządu miejskiej spółki Ekosystem we Wrocławiu.
Od marca 2025 r. przetarg na odbiór odpadów we Wrocławiu pozostaje nierozstrzygnięty. Dlaczego ważne jest szybkie jego przeprowadzenie?
Poprzednie postępowanie unieważniono ze względu na incydent związany z naruszeniem poufności danych i ich nieuprawnionym wypływem poza struktury i systemy informatyczne spółki. Gdy tylko pojawiły się wątpliwości, mogące mieć wpływ na postępowanie, podjęto jedyną słuszną z punktu widzenia transparentności decyzję – o natychmiastowym zamknięciu postępowania i przekazaniu sprawy odpowiednim organom. W tym czasie pełniłem funkcję Wiceprezydenta Wrocławia i z tej perspektywy uważałem, że przy publicznych pieniądzach nie ma miejsca na najmniejsze ryzyko. Natomiast szybkie i sprawne przeprowadzenie nowego postępowania jest kluczowe z punktu widzenia dyscypliny finansowej Wrocławia i spółki Ekosystem. Przedłużający się stan tymczasowości generuje zbędne koszty obsługi prawnej i utrudnia długoterminowe planowanie budżetowe. W tak strategicznych usługach komunalnych każdy dzień proceduralnej zwłoki ma swój konkretny, finansowy wymiar i skutki społeczne.
Czy miasto i jego mieszkańcy ponoszą już jakieś negatywne konsekwencje z powodu tego, że od marca 2025 r. przetarg nie może zostać rozstrzygnięty?
Jakość usług dla mieszkańców Wrocławia, częstotliwość odbioru odpadów, możliwość korzystania z PSZOK-ów, SZOT-ów i SZOP-ów pozostaje niezmienna. Jest to możliwe w oparciu o wynegocjowane umowy pomostowe – z tzw. wolnej ręki. Niemniej, z punktu widzenia makroekonomicznego i zarządczego, taka sytuacja nie jest pożądana. Umowy pomostowe są mechanizmem awaryjnym, a nie docelowym. Koszty tego przedłużającego się stanu ponosi budżet miasta – wynikają one z konieczności angażowania potężnych środków w wielomiesięczną, ekspercką obsługę prawną przed Krajową Izbą Odwoławczą (KIO) oraz z ryzyka niekorzystnych zmian stawek rynkowych w czasie, gdy przetarg pozostaje nierozstrzygnięty. Spółka Ekosystem jest zmuszona inwestować czas i kapitał w spory proceduralne, zamiast w rozwój usług dla mieszkańców. Niestety nie mamy wpływu na to, w jakim tempie pracują instytucje państwowe. Terminy instrukcyjne nie są jednak dochowywane, więc każde odwołanie przedłuża postępowanie, a polskie prawo nie chroni w tej sytuacji samorządów.
Dlaczego pierwszy przetarg musiał zostać unieważniony? Czy był skomplikowany, jakie to miało znaczenie dla całej sytuacji?
O przyczynach unieważnienia poprzedniego postępowania już wspominałem. Warto zaś jeszcze raz skupić się na rozmachu formalno-prawnym tamtego postępowania, który był gigantyczny. Rekordowa liczba 62 odwołań, 277 zapytań, 92 zarzutów, 5 skarg do sądów i 14 rozpraw dobitnie pokazuje, jak nieszczelny jest obecny system zamówień. Patrząc na tę sytuację podwójnie – jako prezes miejskiej spółki i jako adwokat – widzę systemowy paraliż. Średni czas procedowania sprawy przed KIO to dziś 3 miesiące, a przed sądem kolejne 4. Samorządy stają się zakładnikami procedur, na które nie mają żadnego wpływu. Wykonawcy instrumentalnie wykorzystują prawo do odwołań na każdym etapie, realizując własne strategie rynkowe, co zmusza samorządy do ciągłego przesuwania terminów składania i otwarcia ofert, a także uderza w stabilność usług.
Jak wygląda sytuacja w przypadku przetargów ogłoszonych 27 lipca? Czy istnieje zagrożenie, że znowu może nie dojść do rozstrzygnięcia?
Sytuacja niestety się powtarza. W ciągu ostatnich kilku godzin przed upływem terminu do złożenia odwołań od dokumentacji, firmy aktualnie obsługujące rynek podjęły zmasowane działania formalne. Wniesiono 24 odwołania do KIO, liczące około 500 stron, a nadto złożone zostały przez tych wykonawców oświadczenia o przystąpieniu do postępowań wszczętych przez konkurentów. Co ciekawe, oferenci skarżą nawet takie kwestie, które zostały już rozstrzygnięte przez KIO w poprzednim postępowaniu. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że celem w tym przypadku jest nie rozstrzygnięcie, ale długość trwania procedur. W obecnym stanie prawnym wrocławski samorząd i spółka Ekosystem nie posiadają instrumentów pozwalających na zablokowanie takich praktyk. Z prawnego punktu widzenia jest to jaskrawy przykład nadużycia prawa, które – wbrew ogólnym zasadom współżycia społecznego i celowi ustawowemu – jest w pełni legalnie wykorzystywane przeciwko zamawiającemu. To z kolei z pewnością wpłynie na przesunięcie terminów otwarcia ofert.
Dlaczego doszło do sytuacji, w której w ostatniej chwili do Krajowej Izby Odwoławczej wpłynęły 24 odwołania od specyfikacji przetargowej dotyczącej przetargu na odbiór odpadów z terenu Wrocławia? Jak to jest możliwe? Kto dziś jest głównym blokującym?
Wynika to z faktu, że obecne regulacje umożliwiają kwestionowanie niemal każdego etapu przetargu, a wniesienie odwołania skutkuje automatycznym wstrzymaniem i zamrożeniem procedury przetargowej. Ekosystem – zgodnie z deklaracjami – przygotowując dokumentację uszanował dorobek prawny poprzednich postępowań. Mimo to odwołania, jak już wspomniałem dotyczą m.in. zapisów, które były już przedmiotem rozstrzygnięć lub nie budziły wcześniej wątpliwości. Choć ratio legis prawa zamówień publicznych opierało się na ochronie uczciwej konkurencji i zapobieganiu nadużyciom, część przedsiębiorców zaadaptowała te przepisy jako instrument bezpośredniej rywalizacji. Celowe odwlekanie kontraktacji pozwala firmom paraliżować zasoby konkurencji i realizować własne cele finansowe, całkowicie pomijając przy tym aspekty społeczne, interes publiczny w wymiarze globalnym oraz lokalnym.
Czy winne są regulacje? Jeśli tak to jakie i dlaczego? A może procedury i długo trwające postępowania przed KIO?
Winę ponosi toksyczna kombinacja trzech czynników: wadliwych przepisów krajowych, przestarzałych procedur oraz zatorów w Krajowej Izbie Odwoławczej. System w obecnym kształcie zachęca do prawnie dopuszczalnych nadużyć, zamiast im skutecznie zapobiegać. Łatwość formalna i finansowa inicjowania postępowań przed KIO, wydłużony okres oczekiwania na orzeczenia oraz konieczność równego traktowania spraw kluczowych dla miast z tymi całkowicie błahymi – to wszystko paraliżuje codzienne funkcjonowanie samorządów, uderzając na końcu bezpośrednio w mieszkańców.
Czy przed podobnym problemem mogą w związku z tym stanąć inne samorządy? Jakie to może rodzić konsekwencje dla podatników i gospodarki odpadami?
Zdecydowanie tak. Prawo zamówień publicznych to ustawa obowiązująca w całym kraju, więc każdy polski samorząd może stać się zakładnikiem podobnej obstrukcji. Przeciąganie przetargów zmusza gminy do awaryjnego podpisywania umów pomostowych z wolnej ręki. Generuje to stan długotrwałej niepewności, gdzie mieszkańcy i samorządy nie mają zagwarantowanych długoterminowych ram funkcjonowania systemu w mieście.
Co można zrobić w tej sytuacji? Jakie potrzebne są zmiany i rozwiązania? Czy gdyby instytucje działały szybciej, to czy odebrałoby to narzędzia do blokowania postępowań? Czy spółka apeluje o rozwiązania prowadzące do zmiany sytuacji do rządzących?
Jako prawnik i samorządowiec uważam, że niezbędne jest ustawowe ukrócenie tzw. „pieniactwa procesowego”. Samo przyspieszenie pracy urzędów czy sądów nie wystarczy. Potrzebne są radyklane zmiany, których początkiem mogłaby być chociażby prekluzja procesowa – czyli sztywny termin na zgłaszanie pytań i zarzutów, pod rygorem utraty prawa do ich podnoszenia na późniejszym etapie postępowań. Po drugie, wprowadzenie dotkliwych sankcji finansowych i podwyższenie wpisów za skargi składane wyłącznie dla zwłoki. Po trzecie, ustawowa, przyspieszona ścieżka odwoławcza dla strategicznych usług samorządowych takich jak gospodarka odpadami, transport czy wodociągi. Jako Ekosystem będziemy te postulaty aktywnie sygnalizować na szczeblu centralnym.
Czy obecna sytuacja sprzyja temu, że oferenci mogą zabezpieczać swój interes, kosztem mieszkańców. Czy to nie jest sytuacja, która nie powinna mieć miejsca, bo interes podatników i mieszkańców powinien być nadrzędny?
Zasada jest dla nas jedna i nienaruszalna: interes mieszkańców i stabilność usług publicznych muszą być absolutnym priorytetem. Obecny system zamówień publicznych zmaga się jednak z głębokim kryzysem. Dopuszczono do sytuacji, w której publiczne przetargi stają się, można powiedzieć, prywatnym polem bitwy wykonawców, a rachunek za te spory próbuje się wystawić podatnikom i mieszkańcom. Gdy torpedowane są wielomiliardowe, krytyczne przetargi – tak jak we Wrocławiu – przepisy stworzone pierwotnie do ochrony uczciwości ulegają potężnemu wypaczeniu. Prawo musi wreszcie zacząć chronić ludzi i publiczne budżety, a nie proceduralne i prawne sztuczki komercyjnych firm. Ten problem dotknął dziś Wrocławia, ale jutro może dać się we znaki jakiemukolwiek innemu samorządowi w Polsce. Dlatego będziemy apelować o znalezienie rozwiązań, które pomogą chronić obywateli i nie będą pozwalać na takie praktyki.
Odpowiedzialność społeczna biznesu: co pan na jej temat sądzi i czy można o niej mówić we Wrocławiu, np. przy prowadzonym postępowaniu przetargowym?
Współcześnie świadome wdrażanie zasad Społecznej Odpowiedzialności Biznesu (CSR) powinno być fundamentem gwarantującym zrównoważony rozwój. W branży komunalnej dochodzi jednak do ostrego zderzenia prawa firm do walki o rynek i jak najwyższy zysk z publicznym obowiązkiem samorządu zapewnienia ciągłych i bezpiecznych usług w ramach określonego budżetu. To właśnie tutaj jak w pigułce widać, czy CSR w danej firmie jest zjawiskiem rzeczywistym, czy tylko sloganem marketingowym. Społeczną odpowiedzialnością z pewnością nie jest cyniczne zasypywanie KIO i sądów skargami, byle tylko zablokować konkurencję. Wykorzystywanie luk w procedurach przeciwko społeczności lokalnej nie ma nic wspólnego z odpowiedzialnym biznesem. Zwyciężać powinna jakość oferty, a nie prawna ekwilibrystyka.
Rozm. PO
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu