W gminach rośnie zainteresowanie mechanizmem zlecania odbioru odpadów z wolnej ręki spółkom komunalnym. Jednak jego wdrożenie nie przekłada się na zahamowanie podwyżek opłat dla mieszkańców – wynika z raportu Izby Branży Komunalnej.
Samorządy ostrożnie podchodzą do kwestii stosowania tzw. zamówień in-house w gospodarce odpadami komunalnymi, jednak - szukając oszczędności w systemie, który często i tak się nie bilansuje - widzą w zamówieniach z wolnej ręki przede wszystkim szansę na większą kontrolę nad lokalnymi finansami i strumieniem odpadów wytwarzanych w gminie. - W zjednoczonej Europie gospodarka komunalna jest w większości realizowana przy pomocy in-house i nie jest to traktowane jako coś podejrzanego, wręcz przeciwnie. Trzeba jednak kierować się intuicją ekonomiczną, dobrymi analizami i podejmować odpowiednie decyzje biznesowe - podkreśla Leszek Świętalski, dyrektor biura Związku Gmin Wiejskich RP. I właśnie skutki ekonomiczne wprowadzenia zamówień in-house przeanalizowała Izba Branży Komunalnej w swoim raporcie „In-house w Polsce - bilans 5 lat obowiązywania przepisów”. - Są samorządy, które traktują in-house jako wentyl bezpieczeństwa i cały czas biorą pod uwagę skorzystanie z niego, łudząc się, że będą miały kontrolę nad kosztami. Raport pokazuje, że one i tak rosną - wskazuje Karol Wójcik, przewodniczący rady programowej izby.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.