Szkoła może przeznaczyć dotację oświatową na sfinansowanie dowozu dzieci, o ile w swoim statucie uznaje to za jedno ze swoich zadań – wynika z ustnego uzasadnienia do wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie z 28 kwietnia 2026 r. Rozstrzygnął on spór dotyczący placówki w Rozkochowie, ale problem dotyczy wielu gmin w całym kraju. Przepisy są bowiem różnie interpretowane przez urzędy.
WSA w omawianym wyroku uchylił w wyroku decyzję Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Krakowie, która podtrzymywała wcześniejsze rozstrzygnięcie wójta gminy Babice (woj. małopolskie), nakazujące szkole zwrot części dotacji oświatowej. – To bardzo ważny wyrok, bo jeśli się uprawomocni, pozwoli nam dalej funkcjonować i odsunie widmo likwidacji – mówi Anita Pytel, dyrektorka Publicznej Szkoły Podstawowej w Rozkochowie.
Szkoła w Rozkochowie bliżej ocalenia
Konflikt wybuchł w październiku 2025 r., gdy wójt zażądał zwrotu 195 tys. zł wraz z odsetkami od małej szkoły mającej status publicznej, ale prowadzonej jest przez osobę prywatną. Uznał, że placówka nie miała prawa wydać na ten cel pieniędzy otrzymywanych od gminy w ramach dotacji oświatowej. Powoływał się na opinię Regionalnej Izby Obrachunkowej w Krakowie, która w odpowiedzi na jego pytania (o sygn. WIAS.710.58.2024) jednoznacznie wskazała, że pokrywanie z dotacji oświatowych kosztów dowozu uczniów do szkoły jest nieprawidłowe. „Zadanie to stanowi wyłączne zadanie własne gminy i nie mieści się w zakresie zadań szkoły w obszarze kształcenia, wychowania i opieki” - argumentowała RIO.
Zwrot takiej kwoty dla niewielkiej szkoły, w której większość uczniów korzystała z dojazdów, oznaczałoby likwidację. Placówka powstała w 2024 r. w miejsce wygaszonej szkoły podstawowej prowadzonej przez samorząd. Aby się utrzymać - wzięła na siebie ciężar dowozu dzieci z odległych zakątków gminy i z sąsiednich gmin. Ponieważ ma status szkoły publicznej, dzieci za naukę nie płacą, a dotację w wysokości wynikającej z przepisów przekazuje gmina. – W szkole mamy ponad 180 uczniów, z czego z dojazdów korzysta ponad 100 osób. Niektóre dzieci mają do placówki kilkanaście kilometrów. Nie możemy żądać od rodziców czesnego ani innych opłat na ten cel. Bez tych dzieci, które dojeżdżają, szkoła musiałaby przestać istnieć – mówi dyrektorka Anita Pytel.
Dlatego wyrok bardzo ją cieszy. – Pokrywając koszty dowozu z dotacji oświatowej nie zwiększamy wydatków gminy, a jedynie przeznaczamy na to pieniądze z przysługującej nam kwoty, które równie dobrze moglibyśmy wydać np. na obsługę administracyjną, choćby zatrudnienie sekretarki – argumentuje Anita Pytel. Dodaje, że z niepokojem będzie czekać na to, czy SKO odwoła się od wyroku. Jeśli tak się stanie – sprawa trafi do NSA.
Dlaczego wyrok może być ważny dla innych szkół
Wyrok NSA może być istotny dla wielu szkół publicznych prowadzonych przez podmioty inne niż gminy oraz szkół niepublicznych, które samodzielnie organizują transport uczniów. Stanowiska poszczególnych RIO wobec kwestii dopuszczalności finansowania dowozu dzieci do szkół do tych placówek z pieniędzy publicznych są bowiem niejednolite.
Część izb, podobnie jak RIO w Krakowie, uważa, że dotacja oświatowa nie może być przeznaczana na dowóz dzieci do szkół. A wójtowie i burmistrzowie, którzy wypłacają szkołom te pieniądze, są kontrolowani właśnie przez regionalne izby. W zasadzie znaleźli się między młotem a kowadłem: jeśli przymykaliby oko na nieprawidłowe wydatkowanie dotacji, sami mogliby ponieść odpowiedzialność z tytułu naruszenia dyscypliny finansów publicznych.
Między innymi dlatego konflikt w sprawie szkoły w Rozkochowie stał się głośny w całym kraju. W styczniu interpelację poselską w tej sprawie napisała posłanka Marta Stożek, która, dostrzegając odmienne interpretacje RIO i samorządów, poprosiła o rozstrzygnięcie problemu Ministerstwo Edukacji Narodowej.
Stanowisko Krajowej Rady Regionalnych Izb Obrachunkowych
Aby ujednolicić stanowiska pod koniec marca stanowisko wydała Krajowa Rada Regionalnych Izb Obrachunkowych. Pisaliśmy o tym w tekście „Szkoły mogą finansować dowóz uczniów z dotacji oświatowej. Jest stanowisko Krajowej Rady RIO”. KRRIO stwierdziła, że „Jeżeli szkoła zostanie tak zorganizowana, że przyjmie na siebie obowiązek zapewnienia dowożenia uczniów z określonych miejsc na zajęcia edukacyjne i zapewnienia im również w tym czasie opieki, to należy uznać za prawnie dopuszczalne finansowanie tego rodzaju wydatków w ramach zadań szkoły w zakresie kształcenia i opieki” (pełne stanowisko opublikowaliśmy w tekście).
– WSA w zasadzie powtórzył to, co powiedziała Krakowa Rada RIO, a wcześniej ministerstwo wskazało w odpowiedzi na interpelację poseł Marty Stożek – komentuje Ruben Buraczek, działacz małopolskiego okręgu partii Razem, który wspierał szkołę w batalii o uchylenie niekorzystnej decyzji wójta. – Gdyby wyrok był inny, to jak wynika z informacji, które udało nam się do tej pory zebrać, co najmniej 90 szkół w całej Polsce mogłoby mieć podobny problem: wójtowie mogliby żądać od nich zwrotu części dotacji wydanych na dojazdy – dodaje Ruben Buraczek.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu