Autopromocja

Odwołanie po odmowie przyjęcia do przedszkola to fikcja

Przedszkole
Procedura odwoławcza niewiele zmienia, bo przedszkole nie może utworzyć dodatkowych miejsc, jeśli nie ma do tego warunków.ShutterStock
14 maja 2014

Formalnie problem braku miejsc w samorządowych placówkach skończy się w 2017 r. W tym roku po raz pierwszy rodzice nieprzyjętych dzieci mogą się odwoływać. To jednak nic nie wnosi

Rekrutacja do przedszkoli
Rekrutacja do przedszkoli

W większości miast i gmin zakończyła się podstawowa rekrutacja, która po raz kolejny potwierdziła, że w samorządowych przedszkolach nie ma odpowiedniej liczby miejsc dla trzy- i czterolatków. Dzięki zmianie przepisów opiekunowie w tym roku mogą się jednak odwoływać od wyników rekrutacji.

– Rodzice korzystają z tego prawa, ale na podstawie przepisów oświatowych jesteśmy zobowiązani do zapewnienia miejsca w naszych przedszkolach dzieciom, które ukończyły pięć lat, i części sześciolatków, które nie są objęte obowiązkiem szkolnym – podkreśla Ryszard Stefaniak, naczelnik wydziału edukacji Urzędu Miasta w Częstochowie.

Tłumaczy, że nowe rozwiązania sprawiły, że samorządy i dyrektorzy mają tylko więcej obowiązków związanych z biurokracją. Muszą uzasadniać każdemu opiekunowi, którego dziecko się nie dostało do placówki, że po prostu nie ma więcej wolnych miejsc.

– Większość rodziców występuje do komisji rekrutacyjnych o pisemne uzasadnienie decyzji. W takim uzasadnieniu przyczynami odmowy jest za każdym razem brak miejsc i niewystarczająca liczba punktów – wyjaśnia Monika Kondracka, wicedyrektor Przedszkola nr 76 w Warszawie.

Według niej procedura odwoławcza niewiele zmienia, bo przedszkole nie może utworzyć dodatkowych miejsc, jeśli nie ma do tego warunków.

Podobna sytuacja jest w innych miastach. – Nie zamierzam zwiększać liczebności oddziałów, bo maksymalnie może ona wynieść 25 osób. Naraziłabym się wtedy na zarzut łamania prawa – zauważa Urszula Witek, dyrektor Miejskiego Przedszkola nr 63 w Katowicach.

Samorządy obawiają się lawiny skarg do sądów na decyzje dyrektorów przedszkoli, że ci nie zapewnili wszystkim miejsc.

– Jeśli rodzice zdecydują się walczyć przed sądem administracyjnym, to nie wiemy, czy dyrektor będzie musiał stawiać się na rozprawy, czy też będziemy mieli pełnomocnika z urzędu miasta – wskazuje Monika Kondracka.

– Rodzice są często nieświadomi i odwołują się od wyników rekrutacji, bo mają nadzieję, że ich dzieci trafią na listę rezerwową, a przecież w praktyce tak nie jest. Procedura odwoławcza ma tylko na celu uzasadnienie, dlaczego ich dziecko nie dostało się do placówki – dodaje Anna Stocka, dyrektor Samorządowego Przedszkola nr 76 w Krakowie.

Sądowe zapędy rodziców studzą także prawnicy.

– Sądy nie będą nakazywały przyjmowania dzieci do przedszkola. Mogą dawać wskazania, że np. kryteria były niewłaściwe i należy na nowo przeprowadzić nabór – mówi dr Stefan Płażek, adiunkt w Katedrze Prawa Samorządu Terytorialnego Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dodaje, że sędzia nie będzie mógł zmusić gminy do tworzenia dodatkowych miejsc, skoro przepisy o ich zapewnieniu wszystkim chętnym nie obowiązują. Taki obowiązek gminy będą miały od 1 września 2015 r. wobec czterolatków, a dopiero od września 2017 r. wobec wszystkich dzieci w wieku 3–5 lat.

– To teoretyczne założenie rządu, że liczba dzieci będzie maleć, a gminy znajdą dla wszystkich chętnych miejsce. W skali całego kraju będą problemy z realizacją tego obowiązku – ostrzega Marek Olszewski, wójt gminy Lubicz, wiceprzewodniczący Związku Gmin Wiejskich RP.

Wylicza, że bez dodatkowej subwencji w przeliczeniu na jednego przedszkolaka sięgającej ok. 5 tys. zł będzie to trudne do zrealizowania. Dziś taka dotacja to ponad tysiąc złotych.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.