Nie sądzę, by współcześnie ktokolwiek kwestionował zasadę funkcjonowania sądownictwa administracyjnego. Warto jednak zwrócić uwagę, jak bardzo potrzebna jest sądowa kontrola administracji.
U schyłku lat 70., gdy władza fundowała społeczeństwu kolejne kryzysy, a plany gospodarcze nie przynosiły oczekiwanych skutków, ożywiły się dyskusje o utworzeniu niezależnego sądownictwa administracyjnego. Czyż to nie swoisty paradoks historyczny, że tak podstawowe dla ustroju demokratycznego instytucje jak Trybunał Konstytucyjny, rzecznik praw obywatelskich czy sądownictwo administracyjne, powstały w czasach, gdy droga do demokracji była jeszcze kręta, wyboista, ale już nie tak daleka? W 1980 r. utworzono Naczelny Sąd Administracyjny, który miał rozpatrywać skargi na decyzje organów władzy. Jak przekonywali ojcowie założyciele, powstanie pionu sądownictwa administracyjnego nie będzie dla władzy ludowej groźne i niepożądane – ot, sprawdzenie, czy data odpowiednia, czy właściwy urzędnik dobrej pieczątki użył, podpisując decyzję. We wrześniu 1980 r. dziewięciu pierwszych sędziów NSA rozpoczęło urzędowanie. Po wydaniu pierwszego wyroku w gazetach królował tytuł „Góral wygrał z wojewodą” (przedmiotem rozstrzygnięcia była sprawa z zakresu prawa budowlanego). Wreszcie po latach stało się możliwe nie tylko rozpatrzenie sporu między obywatelem a państwem przez niezależny sąd, ale i postępowanie zakończyło się sukcesem jednostki.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.