Mieszkanie prawem, nie towarem. A pojęcie „lokator” trzeba rozumieć szeroko

mieszkanie
Niezadowolony wynajmujący, gdy się dowie o tym, że jego lokal zajmuje ktoś inny niż wynika to z umowy, może po prostu kontrakt wypowiedzieć. Nie znaczy to jednak, że eksmitowani z lokalu ludzie mają trafić na ulicę. ShutterStock
19 listopada 2018

Osobie użyczającej lokal od najemcy, choćby o użyczeniu nie wiedział wynajmujący, przysługuje prawo do lokalu zastępczego w razie rozwiązania umowy.

Stwierdził tak Sąd Najwyższy w zeszłotygodniowej uchwale.

W sprawie, która trafiła na wokandę, gmina wynajmowała lokal najemcy X, który oddał w drodze użyczenia ten lokal rodzinie Y. Doszło do rozwiązania umowy najmu między gminą a najemcą X, w konsekwencji czego jednostka samorządu terytorialnego wystąpiła przeciwko zajmującej mieszkanie rodzinie Y. I powstała wątpliwość, czy ostatni korzystający z lokalu są lokatorami na gruncie ustawy o ochronie praw lokatorów (Dz.U. z 2018 r. poz. 1234 ze zm.), a co za tym idzie, czy przysługuje im prawo do lokalu zastępczego. Sąd Najwyższy uznał, że tak. W uzasadnieniu uchwały podkreślił, że pojęcie „lokatora” na gruncie ustawy o ochronie praw lokatorów trzeba rozumieć bardzo szeroko. A to dlatego, że ustawa ta ma charakter ochronny i stanowi realizację konstytucyjnego obowiązku państwa względem obywateli polegającego na zapobieganiu bezdomności. Dlatego uprawnienia do lokalu socjalnego należy przyznawać w zasadzie w każdym wypadku, gdy osoba podlegająca eksmisji nie zajęła mieszkania samowolnie.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.