Pokemony przesadzają z inwigilowaniem użytkowników

Pokemon GO
„Starać się” a „spełnić” to jednak duża różnica, zwłaszcza jeżeli chodzi o ochronę jednego z praw podstawowych, jakim jest właśnie prywatność. ShutterStock
16 sierpnia 2016

Nieograniczony postęp technologiczny i pełna informatyzacja jest znakiem naszych czasów, czymś, czego zatrzymać zwyczajnie się już nie da. Ostatnie miesiące dostarczyły nam tylko kolejnego dowodu na tempo tego rozwoju. Od niedawna w Europie oraz Polsce dostępna jest bowiem gra na urządzenia mobilne (zarówno na iOS, jak i Androidzie), pozwalająca łapać pokemonowe stworki zlokalizowane w rzeczywistych miejscach. Aplikacja przeniosła więc znaną historię pokemonów do świata rozszerzonej rzeczywistości.

2634747-i02-2016-157-183000800.jpg

O jej wpływie na ochronę prywatności już pisano, również na łamach DGP. Prawdą jest, że aplikacja pobiera potężne ilości informacji o swoich użytkownikach. Za jej pośrednictwem dostawcy zdobywają ogromne ilości danych osobowych, chociażby o lokalizacji użytkowników i ich codziennych nawykach. Uwzględniając, że aplikacja adresowana jest głównie do najmłodszych, którzy podczas rejestracji często posługują się własnymi imionami i nazwiskami, to właśnie z nimi zestawiane są najczęściej wskazane informacje. Nie bez znaczenia pozostają również dane o wieku czy narodowości użytkowników, a nawet treści przesyłanych pomiędzy nimi komunikatów. W tym tekście chciałem zwrócić jednak uwagę na nieco inne aspekty.

Pozostało 99% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381542mega.png

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.