Zostałem okradziony za granicą. Straciłem wszystkie pieniądze w gotówce, karty płatnicze, telefon komórkowy – opowiada pan Krzysztof. – Zostałem z nieopłaconym rachunkiem w hotelu i dosłownie bez grosza. Na szczęście nie ukradziono mi paszportu. Zwróciłem się więc do naszego konsulatu z prośbą o wsparcie. Powiedziano mi jednak, że mogą mi co najwyżej pozwolić zadzwonić do rodziny w kraju, na więcej liczyć nie mogę. Czy polskie placówki dyplomatyczne nie powinny opiekować się obywatelami za granicą w takich przypadkach? – zastanawia się czytelnik.
Zasadą jest, że w kłopotach finansowych za granicą musimy radzić sobie samodzielnie. Na pomoc polskiej placówki dyplomatycznej możemy liczyć tylko w wyjątkowych przypadkach, a i zakres tej pomocy jest mocno ograniczony. Jeśli jesteśmy faktycznie bez grosza (nie mamy nawet na telefon), pracownicy konsulatu mogą jedynie – jak to się stało w przypadku pana Krzysztofa – ułatwić kontakt z krewnymi lub przyjaciółmi w Polsce, którzy prześlą pieniądze wprost pod wskazany adres za pośrednictwem banku lub firmy świadczącej usługi transferowania pieniędzy za granicę.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.