Coraz ostrzejszy spór na linii prezydent - Sąd Najwyższy to nie tylko efekt narastających złych emocji. To także przemyślana strategia wyborcza skierowana zarówno do wyborców, jak i własnej partii.
W ostatnich dniach sporo się mówi o wstydzie. Pierwszy zawstydził się prezydent , gdy w trakcie wywiadu dla TVP przypomniał sobie, kim jest („Wstyd za to, kto w ogóle został na urząd tego pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego wybrany”). W przypadku głowy państwa poczucie wstydu może być przynajmniej zrównoważone poczuciem dumy z oddelegowania Stanisława Piotrowicza do Trybunału Konstytucyjnego. Takiego komfortu nie ma już , która zaczęła skandować słowo „wstyd!” na Twitterze, po obejrzeniu wywiadu z panem prezydentem. W odpowiedzi na wpis Kidawy-Błońskiej pojęcie wstydu twórczo rozwinęła , mówiąc tym razem o „bezwstydzie” tej pierwszej.
Swoją drogą pani Pawłowicz, jako świeżo upieczona sędzia TK, i tak długo wytrzymała w postanowieniu, by nie komentować politycznej rzeczywistości z racji pełnionej funkcji. Być może wolała to zrobić zanim w życie wejdzie tzw. ustawa dyscyplinująca? Nie wchodząc zbyt głęboko w psychologiczne aspekty poczucia wstydu i bezwstydu, warto poszukać odpowiedzi na pytanie,
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.