Kolejna samoregulacja branży, tym razem uzgodniona z nadawcami telewizyjnymi, nie rozwiąże większości kłopotów. Choćby dlatego, że nie obejmie promocji w internecie. Ale o zapowiadanej przez Ministerstwo Zdrowia ustawie urzędnicy już zapomnieli.
Sygnał karetki elektryzujący jadącego w drogowym korku kierowcę, który dopiero po chwili orientuje się, że to nie dźwięk wydawany przez pojazd pogotowia, ale reklama suplementu lecąca z samochodowego radia. Inny przykład: sugestywna opowieść o skutkach grzybicy pochwy płynąca z telewizora, podczas gdy rodzina siedzi przy rodzinnym obiedzie. Ci, którzy oglądają telewizję, słuchają radia oraz wchodzą na popularne portale internetowe doskonale wiedzą, że mało reklam tak drażni jak te dotyczące suplementów diety. A do tego często wprowadzają one odbiorców w błąd, bo np. są oni przekonani, że promowany jest lek, a nie żywność (suplementy są zaliczane do żywności).
– Reklamy suplementów diety bywają wyjątkowo bezczelne, a same produkty mogą nie być obojętne dla zdrowia pacjentów. Część suplementów zawiera bowiem albo substancje o bardzo niskiej jakości, albo odwrotnie – substancje czynne w stężeniu wielokrotnie większym niż niektóre leki – mówi Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej. I potwierdza, że część pacjentów kupuje suplementy (sądząc, że leczą) zamiast medykamentów. Nie zwracają uwagi bądź o tym nie wiedzą, że niektóre mogą wchodzić w negatywne interakcje z przyjmowanymi lekami, np. na serce. A producenci suplementów o tym nie informują, gdyż nie mają takiego obowiązku.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.