Wróbel: Jak zrównoważyć władzę króla

Jan Wróbel
Jan WróbelDGP / Wojtek Gorski
21 lipca 2017

Ruina projektu reformowania Polski przez prawicę zniechęca mnie... Wiem, że partia Jarosława Kaczyńskiego od dawna jedzie już w drugą stronę. Jednak na sztandarach ma prawicowe znaki, zatem w powszechnym odczuciu realizuje projekt ruchu prawostronnego – i już. W istocie polityka prezesa PiS jest oparta na refleksji, że o stopniu głębokości reformy świadczy przyrost możliwości podejmowania decyzji personalnych przez władzę centralną. A potrzebę zmian potwierdzają wycia opozycji. Jak wyje, to znaczy, że na reformie traci, a więc była ona potrzebna.

Wbrew temu, co potocznie się kojarzy, tradycyjna prawica nie ma wielkiego przekonania do dyktatorów. Silna władza wykonawcza – owszem, głowa państwa realnie sprawująca władzę – bardzo proszę. Naszym chytrym pomysłem na równoważenie władzy „króla” (albo po prostu króla) było zawsze wzmacnianie instytucji, które nie były państwowe, tylko autonomiczne, chociaż z państwem współpracujące, ale mu niepodporządkowane.

Kiedy prezes Kaczyński o tym słyszy, twarz mu się zmienia, bo w autonomii widzi skrytą pod płaszczem ładnych słówek ochronę sitw. Współczułem p. Jarosławowi, kiedy krzyczał o „zdradzieckich mordach”, broniąc, w najgorszy chyba sposób, pamięci brata. Oczywiście, opozycja używa imienia śp. Prezydenta w złej wierze, ale prawdą jest, że Lech Kaczyński sympatyzował z samorządem sędziowskim, współpracującym z władzą na zasadzie autonomii. Nie wydaje się, by przeceniał autonomię nauczycieli czy samorządu lokalnego, ale wolność środowisk prawniczego oraz akademickiego, których sam był częścią, cenił.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.