Można odnieść mylne wrażenie, że Polska zupełnie nie przywiązuje wagi do orzeczeń Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, a Komitet Ministrów Rady Europy lada moment podejmie wobec Polski środki represyjne, by ukarać naszą skrajną niesubordynację. Tymczasem fakty przeczą powyższej kasandrycznej wizji.
Po pierwsze stale maleje liczba polskich spraw oczekujących na merytoryczne rozpoznanie w trybunale. To dowód, że zmniejsza się liczba naruszeń praw obywateli przez władze publiczne. W 2010 r. Polska była na 6. miejscu pod względem liczby skarg, które stanowiły wtedy 4,6 proc. wszystkich skarg skierowanych do rozstrzygnięcia. W 2011 r. nasz kraj przesunął się na 7. miejsce, w 2012 r. na miejsce 10., a polskie skargi stanowiły 2,4 proc. ogólnej puli. Wedle danych z 31 maja tego roku ich liczba zmalała do tego stopnia, że Polska znalazła się poza pierwszą dziesiątką państw z największą liczbą skarg i trafiła do grona 37 krajów, których skargi stanowią łącznie ok. 18,6 proc. Po drugie Polska postrzegana jest w Strasburgu jako kraj reagujący na wyroki oraz współpracujący z trybunałem w rozwiązaniu problemów systemowych. Jednak co najistotniejsze, należymy do krajów popierających reformę systemu strasburskiego dla zapewnienia optymalnych warunków działania trybunału, jednakże przy poszanowaniu prawa do skargi indywidualnej. Było to widoczne podczas ostatnich trzech konferencji międzyrządowych reformujących strasburski system ochrony praw człowieka.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.