Były prywatny detektyw Krzysztof Sz. miał przedstawiać się jako człowiek zdolny dotrzeć do najważniejszych osób w państwie i za pieniądze pomóc w sprawach, w których decydowali prezydent, Rzecznik Praw Obywatelskich, urzędnicy lub służby. Według ustaleń Onetu stawki miały sięgać od kilku tysięcy do 300 tys. zł. Prokuratura zarzuca mu m.in. płatną protekcję, łapownictwo i pranie pieniędzy. Sam Krzysztof Sz. początkowo nie przyznawał się do winy, później – jak podaje portal – przyznał się do większości zarzucanych czynów i wystąpił o dobrowolne poddanie się karze.
Najpoważniejsze ustalenia dotyczą mechanizmu, w którym Krzysztof Sz. miał powoływać się na kontakty z osobami zajmującymi wysokie stanowiska w państwie. Onet, opisując materiały ze śledztwa, wskazuje kilka konkretnych kwot. Około 300 tys. zł miało kosztować zapewnienie grupie warszawskich biznesmenów pomocy w uniknięciu zatrzymania. Niemal 50 tys. zł – działania zmierzające do uzyskania ułaskawienia przez ówczesnego prezydenta Andrzeja Dudę. 5 tys. zł miał żądać za pośrednictwo dotyczące polskiego obywatelstwa. W innej sprawie, związanej z kasacją, kwota miała wynosić 3 tys. zł.
Nie oznacza to, że takie decyzje rzeczywiście można było kupić ani że osoby sprawujące funkcje publiczne uczestniczyły w takim procederze. Zarzuty dotyczą przede wszystkim powoływania się Krzysztofa Sz. na wpływy oraz obietnic składanych zainteresowanym. To istotne rozróżnienie, ponieważ prawo łaski jest osobistą prerogatywą prezydenta wynikającą z art. 139 Konstytucji. Ostateczną decyzję podejmuje głowa państwa. Podobnie nadawanie polskiego obywatelstwa jest konstytucyjną kompetencją prezydenta.
Jedna ze spraw dotyczyła M.K., skazanego w 2014 r. przez sąd w Wołominie na cztery lata więzienia za udział w wyłudzeniu ponad 700 tys. zł z polis AC i OC. Według Onetu Krzysztof Sz. miał podjąć się działań prowadzących do uzyskania dla niego prezydenckiego ułaskawienia za kwotę niespełna 50 tys. zł. Równolegle miał próbować doprowadzić do przeniesienia skazanego do innego zakładu karnego.
Przesłuchiwany w tej sprawie Krzysztof Sz. miał później utrzymywać, że opowieści o jego kontaktach z Andrzejem Dudą były przechwałkami i żartami.
Kontakty z Kancelarią Prezydenta i sprawa polskiego obywatelstwa
Kolejny wątek dotyczy procedury nadawania obywatelstwa. Według ustaleń śledczych Krzysztof Sz. miał żądać 5 tys. zł korzyści majątkowej za powoływanie się na wpływy w Kancelarii Prezydenta, w tym na możliwość dotarcia do Andrzeja Dudy. Onet podaje, że dysponował nawet prywatnym numerem telefonu do ówczesnego prezydenta.
W sprawie pojawia się Tatiana A., ówczesna partnerka byłego wiceministra energii Grzegorza Tobiszowskiego. Według śledczych miała za pomoc w sprawie uzyskania polskiego obywatelstwa domagać się 30 tys. zł. Tatiana A. zaprzeczała, by popełniła przestępstwo, i nie przyznała się do winy.
9 października 2022 r., dwa dni po wyjściu Krzysztofa Sz. z aresztu, Tatiana A. została zatrzymana przez CBŚP pod zarzutem płatnej protekcji. Sąd zastosował wobec niej trzymiesięczny areszt. W styczniu 2023 r. wyszła na wolność po wpłaceniu 150 tys. zł poręczenia majątkowego.
Sprawa dotyczyła m.in. działań podejmowanych na rzecz obcokrajowców, w tym obywatela Rosji. Zgodnie z obowiązującymi zasadami cudzoziemiec występuje z wnioskiem o nadanie obywatelstwa, który następnie trafia do prezydenta za pośrednictwem właściwych organów. Sama znajomość urzędnika ani polityka nie zastępuje tej procedury.
Kasacja u RPO. W tle nazwisko Kazimierza Marcinkiewicza
Odrębny wątek dotyczył przedsiębiorcy z Lublina, którego ojciec został skazany w 2018 r. za działania związane ze spółką znajdującą się w poważnych problemach finansowych. Według opisywanej przez Onet korespondencji Sebastian Z. próbował poprzez Krzysztofa Sz. dotrzeć do ówczesnego Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara.
Chodziło o ewentualne wniesienie kasacji od prawomocnego orzeczenia dotyczącego Waldemara Z. Z akt przywoływanych przez portal wynika, że w organizowaniu kontaktu miał uczestniczyć człowiek określany jako „Kazio”, którego prokurator utożsamił z byłym premierem Kazimierzem Marcinkiewiczem.
Adam Bodnar nie potwierdził jednoznacznie, że do opisywanego spotkania doszło. Wiadomo natomiast, że 5 lutego 2020 r. Biuro RPO wystąpiło do sądu w Lublinie o akta sprawy. Po ich analizie rzecznik nie zdecydował się na wniesienie kasacji.
RPO rzeczywiście ma szczególne uprawnienie procesowe – zgodnie z art. 521 Kodeksu postępowania karnego może wnieść kasację od prawomocnego orzeczenia sądu kończącego postępowanie. Samo uzyskanie dostępu do rzecznika nie przesądza jednak o wniesieniu takiego nadzwyczajnego środka zaskarżenia.
Według Onetu Krzysztof Sz. miał żądać za działania w tej sprawie 3 tys. zł.
Politycy PiS i kontakty byłego detektywa
Materiały śledztwa pokazują rozległą sieć znajomości Krzysztofa Sz. Wśród osób, z którymi miał utrzymywać kontakty, Onet wymienia m.in. byłą wiceminister sportu Annę Krupkę, byłego wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka, byłego wiceministra energii Grzegorza Tobiszowskiego, byłego wiceministra aktywów państwowych Piotra Pyzika i byłą posłankę Bernadetę Krynicką.
Anna Krupka potwierdziła, że spotkała Krzysztofa Sz., choć – jak zaznaczyła – miało to miejsce około sześciu lub siedmiu lat temu i nie pamiętała dokładnego przedmiotu rozmowy. Sam Krzysztof Sz. powiedział Onetowi, że przesłał jej CV sportowca, którego starania o wsparcie finansowe dotyczyły kwoty około 10 tys. zł.
Według śledczych w latach 2019–2021 były detektyw miał powoływać się na wpływy w Ministerstwie Sportu i oferować pośrednictwo w uzyskaniu dofinansowania dla zawodnika sportów motorowych. Wynagrodzeniem miał być procent od przyznanych środków.
Ministerstwo Sportu przekazało Onetowi, że wskazywany sportowiec był w latach 2021–2023 wykazywany przez Polski Związek Motorowy wśród zawodników objętych finansowaniem w ramach programu wspierającego sporty nieolimpijskie. W latach 2019–2020 takiego wsparcia nie otrzymywał. Resort podkreślił jednocześnie, że nie prowadził rozmów dotyczących oddzielnego wsparcia finansowego dla tego zawodnika lub jego zespołu.
Taśmy z afery podsłuchowej jako dowód rzekomych wpływów
Krzysztof Sz. był również związany z jednym z najbardziej politycznie istotnych wątków ostatnich kilkunastu lat – aferą podsłuchową. Nagrania wykonywane w latach 2013–2014 w warszawskich restauracjach objęły rozmowy wielu czołowych przedstawicieli polityki i biznesu.
Jednym z zarejestrowanych spotkań była rozmowa ówczesnego szefa CBA Pawła Wojtunika z wicepremier Elżbietą Bieńkowską z 5 czerwca 2014 r. Fragmenty tego nagrania trafiły później do mediów.
Według ustaleń Onetu Krzysztof Sz. miał dysponować nagraniem już kilkanaście dni po spotkaniu. Marcinowi M. i jego wspólnikowi przekazał później pendrive z zapisem rozmowy. Materiał miał służyć uwiarygodnieniu jego deklaracji, że posiada dostęp do ludzi i informacji ze służb.
Biznesmeni mieli wówczas obawiać się zatrzymania w związku ze śledztwem dotyczącym wyłudzania dotacji. Krzysztof Sz. miał zażądać 300 tys. zł za stworzenie im swoistego „parasola ochronnego”. Mężczyźni ukrywali się wraz z partnerkami i żonami m.in. w hotelach. Ostatecznie zostali zatrzymani.
„Słowik” i mafia pruszkowska zainteresowani taśmami
Śledztwo doprowadziło również do wątku środowiska tzw. starego Pruszkowa. Według wyjaśnień Marcina M. na przełomie lata i jesieni 2016 r. w kawiarni w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie miało dojść do spotkania, w którym uczestniczyli m.in. Andrzej Z. ps. „Słowik”, Leszek D. ps. „Wańka”, Janusz P. ps. „Parasol”, Sławomir F. ps. „Fabian”, Krzysztof O. ps. „Kręcony”, Krzysztof Sz. i Marcin M.
Przedstawicieli półświatka miały interesować nieopublikowane nagrania polityków i biznesmenów z afery podsłuchowej. Z zeznań przywoływanych przez Onet wynika także, że kilka lat później Marcin M. opisywał zainteresowanie szerszą współpracą z Krzysztofem Sz., obejmującą m.in. zdobywanie informacji o działaniach policji i ustalanie danych osób.
Sam Krzysztof Sz. potwierdził Onetowi, że do spotkania z członkami gangu pruszkowskiego doszło. Twierdził jednak, że rozmowa szybko się zakończyła i że miał go na nią namówić Marcin M.
90 GB danych i niemal 85 tys. plików
Punktem zwrotnym było zatrzymanie Krzysztofa Sz. przez CBŚP 18 września 2021 r. Były detektyw spędził następnie ponad rok w tymczasowym areszcie i uczestniczył w niemal 30 czynnościach procesowych, m.in. przesłuchaniach oraz konfrontacjach.
Na zabezpieczonych urządzeniach funkcjonariusze znaleźli około 90 GB danych, 120 folderów i niemal 85 tys. plików. Prokurator prowadzący postępowanie określił zawartość nośników jako „puszkę Pandory”, ponieważ analiza kolejnych dokumentów i rozmów prowadziła śledczych do następnych osób, zdarzeń i potencjalnych przestępstw.
W materiałach pojawiały się kontakty z przedstawicielami służb, politykami, biznesmenami i osobami ze świata przestępczego. Według śledczych Krzysztof Sz. miał budować swoją pozycję przede wszystkim poprzez przekonywanie innych, że jest człowiekiem mającym dostęp do funkcjonariuszy, prokuratur, ministerstw i wysokich urzędników.
Prokuratura zarzuciła mu również zdobycie od funkcjonariusza policji numeru PESEL warszawskiego przedsiębiorcy i przekazanie danych osobom powiązanym z grupą pruszkowską. Według aktu oskarżenia członkowie grupy mieli wykorzystywać informacje pozyskiwane poprzez skorumpowanych policjantów do ustalania adresów oraz pojazdów osób, od których chcieli odzyskiwać pieniądze. W jednej ze spraw groźba zamachu na życie miała doprowadzić przedsiębiorcę do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości 88 tys. zł.
Wśród zarzucanych Krzysztofowi Sz. czynów pojawia się także pomoc przy procederze dotyczącym fałszywych szczepień przeciw COVID-19.
Czternaście zarzutów wobec Krzysztofa Sz.
Według Onetu w pierwszej połowie 2026 r. do Sądu Okręgowego w Warszawie skierowano akt oskarżenia obejmujący Krzysztofa Sz. i inne osoby. Były detektyw ma odpowiadać za 14 czynów. Zarzuty dotyczą przede wszystkim płatnej protekcji, łapownictwa, fałszowania dokumentów i faktur, wyłudzeń, prania pieniędzy oraz pomocy przy wymuszeniu rozbójniczym.
Grozi mu kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Krzysztof Sz. początkowo nie przyznawał się do winy. Twierdził, że prowadził legalną działalność i nie przyjmował pieniędzy, a później wskazywał, że został pomówiony. Według Onetu ostatecznie przyznał się do większości zarzucanych mu czynów i zwrócił się o dobrowolne poddanie się karze.
Portal podaje, że liczy na karę około półtora roku pozbawienia wolności, przy czym znaczną część tego okresu miałby już za sobą ze względu na wcześniejszy pobyt w areszcie. W rozmowie z Onetem zaznaczył jednak, że nie wyklucza zmiany stanowiska i podjęcia walki o uniewinnienie.
Sprawa nabrała dodatkowego znaczenia politycznego po wypowiedzi Donalda Tuska w Sejmie 4 września 2026 r. Premier, odnosząc się do odrębnej afery Zondacrypto, pytał publicznie, czy za rządów PiS można było „kupić ułaskawienie” i ile miałoby ono kosztować. Opisane obecnie przez Onet postępowanie dotyczące Krzysztofa Sz. nie jest jednak dowodem, że prezydenckie decyzje były przedmiotem handlu. Pokazuje natomiast mechanizm zarzucanej przez prokuraturę płatnej protekcji – oferowania odpłatnego wykorzystania rzeczywistych lub deklarowanych wpływów w instytucjach państwowych.
Źródła:
- Onet – śledztwo Sebastiana Białacha dotyczące Krzysztofa Sz., jego kontaktów politycznych, zarzutów płatnej protekcji, wątku ułaskawienia, obywatelstwa, RPO oraz gangu pruszkowskiego; wcześniejsze materiały dotyczące handlu nagraniami z afery podsłuchowej.
- Onet – relacja z posiedzenia Sejmu z 4 września 2026 r. i wypowiedź premiera Donalda Tuska dotycząca pytania o możliwość „kupienia ułaskawienia”.
- Kancelaria Prezydenta RP – oficjalne informacje dotyczące konstytucyjnego prawa łaski, kompetencji prezydenta i procedury ułaskawieniowej.
- Kancelaria Prezydenta RP – zasady nadawania obywatelstwa polskiego przez Prezydenta RP i procedura składania wniosków.
- Kodeks postępowania karnego, art. 521 – uprawnienie Rzecznika Praw Obywatelskich do wniesienia kasacji od prawomocnego orzeczenia kończącego postępowanie.
- „Rzeczpospolita” – wcześniejsze informacje dotyczące ujawnienia nagrania rozmowy Pawła Wojtunika i Elżbiety Bieńkowskiej z czerwca 2014 r.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu