Ślubowanie zablokowane. Kryzys, którego Konstytucja nie przewidziała

Maciej Taborowski, Krystian Markiewicz, Magdalena Bentkowska, Marcin Dziurda
Podczas uroczystości w Sejmie, sześcioro wybranych w marcu sędziów TK złożyło ślubowaniaPAP / Radek Pietruszka
dzisiaj, 10:06

Czy w odpowiedzi na „przemoc konstytucyjną” organu władzy wykonawczej można legalnie posłużyć się - w imię stanu wyższej konieczności – jakimś fortelem prawnym?

Zgodnie z art. 194 ust. 1 zd.1 Konstytucji Trybunał Konstytucyjny składa się z 15 sędziów, wybieranych indywidualnie przez Sejm na 9 lat spośród osób wyróżniających się wiedzą prawniczą. Konstytutywnym momentem wyboru sędziego trybunalskiego jest podjęcie uchwały sejmowej o wyborze sędziego. Z poziomu ustawy wynika, że „osoba wybrana na stanowisko sędziego Trybunału składa wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej ślubowanie” (art. 4 ust. 1). Zgodnie z art. 4 ust. 2 ustawy odmowa złożenia ślubowania jest równoznaczna ze zrzeczeniem się stanowiska sędziego Trybunału. Jak dalej wyjaśniono to w ustawie, w jej art. 5, sam stosunek służbowy sędziego Trybunału nawiązuje się dopiero po złożeniu ślubowania. Sędzia po złożeniu ślubowania stawia się niezwłocznie w Trybunale w celu podjęcia obowiązków, a Prezes Trybunału przydziela mu sprawy i stwarza warunki umożliwiające wypełnianie obowiązków sędziego.

Twórców prawa całkowicie zawiodła wyobraźnia. Nie przewidziano, że Prezydent może – z przyczyn politycznych – odmówić przyjęcia ślubowania od wybranego przez Sejm sędziego trybunalskiego. Trybunał składa się z 15 sędziów i Sejm miał obowiązek uzupełnić skład Trybunału bezpośrednio po każdoczesnym opróżnieniu mandatu, a nawet jeszcze przed upływem kadencji ustępującego sędziego, wybierając następcę z zastrzeżeniem terminu. Z prawnego punktu widzenia praktyka (jednak nie pierwsza w historii) wyczekiwania przez Sejm z wyborem jest oczywiście niewłaściwa. Elementarnym obowiązkiem Prezydenta było umożliwienie wybranym przez Sejm sędziom trybunalskim złożenie przed Prezydentem ślubowania, nawet jeżeli w ich wyborze Sejm dopuścił się nieuzasadnionej prawnie zwłoki. Prezydent nie uczestniczy w wyborze sędziów trybunalskich, nie podejmuje żadnych decyzji personalnych (nie współdecyduje w wyborze), nie ma prawa do opiniowania kandydatur. Ewentualny komentarz polityczny ze strony Prezydenta nie ma znaczenia prawnego. Prezydent generalnie nie ma kompetencji do odmowy przyjęcia ślubowania od sędziów trybunalskich. Nie ma kompetencji do merytorycznej oceny wybranych sędziów, jeżeli spełniają oni wymogi formalne (Prezydent mógłby odmówić przyjęcia ślubowania jedynie w skrajnych przypadkach, np. gdyby Sejm wybrał osobę, która sfałszowała dyplom ukończenia studiów prawniczych i stało się oczywiste, że nie spełnia elementarnych kryteriów). Prezydent nie mógłby odebrać ślubowania od 16. (i kolejnego) sędziego wybranego przez Sejm. Prezydent nie ma kompetencji do badania poprawności proceduralnej wyboru sędziego trybunalskiego przez Sejm (wyjąwszy wątpliwości co do sytuacji skrajnych, np. sfałszowania wyników głosowania przez Sejm). W sprawie aktualnego wyboru 6 sędziów trybunalskich nie zachodzą żadne skrajne okoliczności.

Dla kontrastu w myśl art. 194 ust. 2 Konstytucji Prezydent ma prerogatywę do powoływania Prezesa i Wiceprezesa Trybunału Konstytucyjnego. Akt urzędowy takiego powołania zwolniony jest z obowiązku kontrasygnaty Prezesa Rady Ministrów (art. 144 ust. 3 pkt 22 Konstytucji).

W sprawie odmowy przyjęcia ślubowania od czterech sędziów trybunalskich Prezydent poważnie narusza prawo, za co powinien ponieść odpowiedzialność prawną przed Trybunałem Stanu (która w polskiej praktyce jest iluzoryczna). Prezydent już ponosi odpowiedzialność moralną za naruszenie Konstytucji przed „Bogiem i historią” (względnie przed opinią publiczną). Kazus ten z pewnością będzie niechlubną ilustracją braku powagi dla Konstytucji dla przyszłych pokoleń prawników. Nie stanowi okoliczności łagodzącej fakt, że nie brak innych deliktów konstytucyjnych względem Trybunału takich jak niepublikowanie orzeczeń czy brak środków budżetowych.

Bezczynność Prezydenta w sprawie odmowy przyjęcia ślubowania od czterech sędziów trybunalskich jest przyczyną poszukiwania brzydko wyglądających „prawnych ersatzów”: oświadczenie przed notariuszem, ślubowania przed Marszałkiem Sejmu, oświadczenie zdalne. Żadne z tych rozwiązań nie wydaje się być dobre, bo jest tylko protezą poprawnego rozwiązania. Tak samo jak skarga obywatela na bezczynność organu administracji czy pozew o ustalenie stosunku służbowego do sądu pracy/ sądu cywilnego.

Powstaje jednak pytanie, czy w odpowiedzi na „przemoc konstytucyjną” organu władzy wykonawczej można legalnie posłużyć się - w imię stanu wyższej konieczności – jakimś fortelem prawnym? Decyzja o wyborze merytorycznym osób do pełnienia funkcji sędziego trybunalskiego nie należy do Prezydenta ale do Sejmu (można dyskutować o tym, czy jest to dobre czy złe rozwiązanie ale takie wprowadza Konstytucja). Sejm podjął decyzję o wyborze. Rola Prezydenta jest wyznaczona przez ustawę i ze swej natury jest „zastępowalna”, gdyż jeżeli Prezydent nie mógłby przejściowo sprawować urzędu, mógłby Prezydenta zastąpić w odebraniu ślubowania Marszałek Sejmu (art. 131 Konstytucji). Obecność Prezydenta przy ślubowaniu stanowi głównie element ceremoniału. Prezydent nie wydaje żadnego aktu urzędowego w rozumieniu art. 144 ust. 1 Konstytucji.

Demolujemy właśnie własne Państwo. Prezes Trybunału i jego Sędziowie Trybunalscy powinni zaapelować o deeskalację. Ich obowiązkiem jest troska o autorytet Trybunału. Tysiąc lat państwa polskiego patrzy na Prezydenta: powinien niezwłocznie wyznaczyć termin odebrania ślubowania, a czwórka nowych sędziów powinna złożyć ślubowanie przed Prezydentem.

Prof. Rafał Adamus, Uniwersytet Opolski

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381425mega.png
Źródło: gazetaprawna.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.