Noszenie podrobionego prawa jazdy w miejscu zwyczajowego przechowywania dokumentu tożsamości wystarczy, aby zostać skazanym za fałszerstwo. Nie trzeba nawet okazywać takiego dokumentu funkcjonariuszowi.
Takie wnioski płyną z lektury uzasadnienia wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie, który skazał mężczyznę na karę pięciu miesięcy pozbawienia wolności za popełnienie czynu z art. 270 par. 1 kodeksu karnego. Zgodnie z tym przepisem za fałszerstwo materialne ponosi odpowiedzialność ten, kto w celu użycia za autentyczny podrabia lub przerabia dokument lub takiego dokumentu jako autentycznego używa. Grozi za to kara pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat.
Sąd Okręgowy w Warszawie: nie trzeba okazywać dokumentu, żeby popełnić przestępstwo
W opisywanej sprawie na ławie oskarżonych zasiadł m.in. mężczyzna, który podczas czynności zatrzymania posłużył się jako dokumentem potwierdzającym jego tożsamość podrobionym ukraińskim prawem jazdy. Przed sądem tłumaczył, że dokument otrzymał od kolegów na Ukrainie i że jest to „zabawka”. Jednocześnie nigdzie go nie okazywał ani nie używał podczas jazdy. Przy zatrzymaniu, podkreślał, policjanci sami je znaleźli i wpisali do protokołu. Było ono bowiem schowane w portfelu, a funkcjonariusze stamtąd je wyjęli.
Mimo tych wyjaśnień SO uznał mężczyznę za winnego przestępstwa z art. 270 par. 1 k.k. Jak bowiem zauważył, aby odpowiadać za czyn, o którym mowa w tym przepisie, nie trzeba wręczyć osobiście podrobionego prawa jazdy funkcjonariuszowi. „Wystarczy świadome doprowadzenie do sytuacji, w której dokument taki zostaje użyty w obrocie prawnym. A to może polegać np. na noszeniu podrobionego prawa jazdy w portfelu, który jest miejscem zwyczajowego przechowywania dokumentu tożsamości” – czytamy w niedawno opublikowanym uzasadnieniu wyroku. Tymczasem oskarżony nosił fałszywy dokument właśnie w portfelu i nie posiadał żadnego innego autentycznego dokumentu stwierdzającego tożsamość. Zdaniem SO, odwołując się do zasad doświadczenia życiowego, trudno byłoby uznać za wiarygodne twierdzenia mężczyzny, że dokument taki był przechowywany wyłącznie jako „zabawka”, skoro znajdował się przy nim w sytuacji, w której mógł zostać wykorzystany do potwierdzenia tożsamości. „Umiejscowienie dokumentu w typowym i łatwo dostępnym miejscu oraz brak dokumentów autentycznych przemawiają za przyjęciem, iż oskarżony liczył się z możliwością użycia go w toku czynności legitymowania”. Z kolei podczas zatrzymania mężczyzna, będąc świadomym, że w portfelu znajduje się podrobione prawo jazdy, godził się na jego użycie w toku legitymowania przez funkcjonariuszy. Nie sprzeciwił się bowiem jego wykorzystaniu, co świadczy o tym, że godził się z tym, że dokument zostanie potraktowany jako autentyczny i posłuży do ustalenia jego tożsamości.
Warszawski SO podkreślił, że „posłużenie się dokumentem jako autentycznym” w rozumieniu art. 270 par. 1 k.k. oznacza każde jego użycie zgodnie z jego przeznaczeniem, polegające na przedstawieniu go innemu podmiotowi w taki sposób, aby mógł on zapoznać się z jego treścią i potraktować go jako autentyczny. Wystarczy więc świadome doprowadzenie do sytuacji, w której dokument zostaje użyty w obrocie prawnym. „W szerokim sensie posłużenie się obejmuje zatem nie tylko aktywne użycie, ale też zgodę na uruchomienie funkcji dokumentu. Jeżeli zatem osoba zatrzymana, mając świadomość posiadania (w portfelu) podrobionego dokumentu, milcząco godzi się na to, aby funkcjonariusz zapoznał się z nim w toku czynności legitymowania i wykorzystał go jako podstawę ustalenia jego tożsamości, to swoim zachowaniem realizuje znamię «posłużenia się» dokumentem jako autentycznym” – podkreślił sąd. I dodał, że decydujące jest to, że adresat dokumentu mógł zapoznać się z jego treścią i potraktować go jako prawdziwy, a sprawca obejmował tę sytuację zamiarem i na to się godził.
Jakie cechy zawierało podrobione prawo jazdy?
W uzasadnieniu wyroku zauważono również, że podrobiony dokument posiadał wszystkie cechy oryginalnego ukraińskiego prawa jazdy, w tym prawdziwe dane osoby, wiernie odwzorowanie wzoru graficznego, numer i serię dokumentu przypominające autentyczne. Co więcej, posiadał on imitację zabezpieczeń (hologram, mikrodruk), do złudzenia przypominającą dokument oryginalny. Nie zawierał natomiast wyraźnych, nieusuwalnych oznaczeń typu „wzór, replika, dokument kolekcjonerski”. „Nie ulega zatem wątpliwości, że przedmiotowe prawo jazdy jest dokumentem podrobionym, który mógł zostać użyty w obrocie prawnym w sposób właściwy dla dokumentu autentycznego” – skwitował warszawski SO.
Podstawa prawna
Wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z 1 października 2025 r., sygn. akt XII K 305/24
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu