700 plus do emerytury. Jak je otrzymać? Ekspert: „Wystarczy zrobić jedną rzecz”

emerytura, zus, pieniądze
emerytura, zus, pieniądzeShutterStock
13 stycznia 2025

Jest sposób, aby mieć 700 plus do emerytury, czyli ok. 145 tys. zł dodatkowego wsparcia finansowego na emeryturze. Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP, podpowiada, jak to zrobić.

– Z jednej strony jesteśmy mistrzami w wyszukiwaniu luk w systemie, które pozwolą nam płacić mniej. Z drugiej strony, gdy mowa o finansowym zabezpieczeniu przyszłości na emeryturze, większość z nas podejmuje zupełnie niezrozumiałe decyzje – mówi Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP.

Izba Gospodarcza Towarzystw Emerytalnych opublikowała raport, w którym sprawdza, jak Polacy wyobrażają sobie przyszłe świadczenia emerytalne. Okazuje się, że dzisiejsi 40-latkowie spodziewają się emerytury w wysokości średnio 72 proc. ostatniej pensji.

Tymczasem, jak szacuje Komisja Europejska, tzw. stopa zastąpienia (czyli stosunek przeciętnej wysokości otrzymywanej emerytury do przeciętnej płacy z okresu aktywności zawodowej) w 2040 r. wyniesie 32,2 proc. W 2050 r. będzie to 27,4 proc. Według raportu prognozy pokrywają się z oczekiwaniami jedynie 7 proc. badanych czterdziestolatków. Co czwarty z nich uważa, że wysokość emerytury będzie stanowić co najmniej 95 proc. ostatniej pensji, a zdaniem 22 proc. badanych ich świadczenia będą wynosiły... 100 proc. ostatniej pensji i więcej.

– Spodziewamy się trzykrotnie wyższych emerytur, niż faktycznie dostaniemy. To będzie narastająca w szybkim tempie frustracja 400 tysięcy ludzi rocznie przechodzących na emeryturę. A nawet wcześniej – gdy pięćdziesięciokilkulatkowie sprawdzają, ile dostaną emerytury, spada na nich zimny prysznic – mówi główny ekonomista Pracodawców RP Kamil Sobolewski.

Według danych zawartych w raporcie 7-8 proc. czterdziestolatków nigdy nawet nie rozmyślało na tematy dotyczące emerytury i finansów, zaś mniej więcej co czwarty czterdziestolatek pochylił się nad nimi nie więcej niż kilka razy w życiu.

– Oczywiście można wyobrazić sobie scenariusz, w którym już choćby jedna chwila refleksji nad tym, jak zabezpieczyć swoją finansową przyszłość, skutkowała decyzjami, które faktycznie pozwolą zrealizować ten cel, jednak w większości przypadków tak nie jest – czytamy w raporcie.

W jakich sytuacjach myślimy o emeryturze?

Według danych z raportu pierwsze doświadczenia myślenia o emeryturze najczęściej pojawiają się podczas wejścia w kolejny etap życia, np.:

  • przekroczenia 40. i 50. roku życia
  • narodzin dzieci
  • wyprowadzki dzieci z domu
  • innych, wymuszonych zewnętrznie czynników, np. powiązanych z koniecznością podjęcia decyzji o przystąpieniu (pozostaniu) lub nie do OFE, PPK, PPE.

Do refleksji nad przyszłością finansową na emeryturze skłaniają także trudne sytuacje w życiu i związane z nimi doświadczenia trudności finansowych, jak utrata pracy, choroby, wypadki czy zmiany wysokości dochodów gospodarstwa domowego wskutek rozwodów/rozstań.

Pozostałe czynniki to nowe informacje odnoszące się bezpośrednio lub pośrednio do wysokości emerytur, np. prognozowana stopa zastąpienia czy wysokość emerytur innych osób, a także sytuacja gospodarcza kraju, kondycja ZUS, inflacja, struktura demograficzna Polaków i inne.

Ulga na internet? Chętnie. Wyższa emerytura? Nie, dziękuję.

Zdaniem Kamila Sobolewskiego w momencie gdy dochodzi do tematów, w których zbliżamy się do słowa emerytura, wybory Polaków stają się bardzo nieracjonalne.

– Przykład to ulga mieszkaniowa na internet – pewnie co najmniej 90 proc. uprawnionych Polaków wykorzysta ją w rocznym rozliczeniu podatkowym. Poświęcimy czas i uwagę, by obniżyć abonament komórkowy o 10 zł. Z drugiej strony, gdy poruszane są tematy emerytalne, w których chodzi o finansowe zabezpieczenie przyszłości na emeryturze, większość z nas podejmuje zupełnie niezrozumiałe decyzje, czego ilustracją jest choćby brak partycypacji w PPK – zauważa Sobolewski.

Przypomnijmy:

PPK, czyli Pracownicze Plany Kapitałowe,

to system oszczędzania, do którego jesteśmy domyślnie zapisywani, kiedy rozpoczynamy pracę. Służy systematycznemu gromadzeniu oszczędności przez uczestników z przeznaczeniem na wypłatę po ukończeniu 60 lat.

– Aby zostać wykluczonym z PPK, należy się wypisać, czyli podjąć aktywne działanie w postaci wypełnienia specjalnego wniosku. Dodatkowo co pięć lat system automatycznie znów nas zapisuje i ponownie musimy złożyć wniosek, żeby nie być w PPK. Pomimo tych zasad wciąż ponad połowy Polaków nie ma w systemie – mówi ekonomista.

Co istotne, osoby, które zdecydowały się odkładać na emeryturę w ramach PPK, mogą w każdej chwili wypłacić pieniądze.

– Załóżmy, że ktoś zarabia 5000 zł i co miesiąc wpłaca 100 zł na PPK, pracodawca dokłada miesięcznie 75 zł, więc miesięczny wpływ od pracownika i pracodawcy to razem 175 zł. Państwo 250 zł "na dzień dobry" i 240 zł corocznie. Pracownik może natychmiast zrezygnować z PPK i wtedy dostanie do ręki 150 zł z tego miesiąca, a na subkonto w ZUS dostanie 25 zł. Czyli jeszcze powiększy emeryturę z ZUS. Tymczasem ponad połowa Polaków nie decyduje się wpłacić 100 zł, żeby móc wyjąć nawet natychmiast 150 zł. Jestem zdania, że osoby, które w ten sposób "sprawdzą" system, z czasem zdecydują się w nim odkładać na bardziej odległą przyszłość – wyjaśnia Sobolewski.

Ile można odłożyć na emeryturę dzięki PPK? Przykłady

Oto przykładowe wyliczenia, które Kamil Sobolewski przygotował dla gazetaprawna.pl:

Przykład

Osoba zarabiająca 5 tysięcy złotych brutto, która sama oszczędza w PPK 100 zł miesięcznie, z pomocą państwa i pracodawcy po pierwszym roku odłoży już 2590 zł. Po 40 latach przy założeniu średnio 2 proc. realnego efektu z inwestowania będzie to już 145 tysięcy. To 700+ do emerytury dla 65-latka według dzisiejszej siły nabywczej pieniądza.

Taki wynik zakłada 18 lat dalszego życia zgodnie z tablicami oczekiwań publikowanymi przez GUS, w razie wcześniejszej śmierci niewykorzystane środki z PPK podlegają dziedziczeniu.

Złożenie wniosku do PPK i wycofanie się

Zdaniem eksperta Polacy przyzwyczaili się do trendu polegającego na składaniu wniosków i wycofywaniu się z PPK.

– To pokazuje, że gdy mowa o emeryturze, choćbyśmy ludziom dali możliwość wpłacania co miesiąc pieniędzy do PPK i wyciągnięcia o 50 proc. więcej, niż wpłaciliśmy, połowa z nas nawet nie próbuje. W kwestiach emerytalnych zachowujemy się nieracjonalnie – zauważa ekonomista. Jak podkreśla, nie krytykuje możliwości wypłacania pieniędzy, bo dzięki temu można sprawdzić, że system jest wiarygodny.

Zmiany demograficzne a wysokość emerytur

Wysokość emerytur zależy nie tylko od naszej zapobiegliwości, ale również od sytuacji demograficznej w Polsce.

Zgodnie z prognozą ludności GUS do 2060 roku liczba osób 65+ zwiększy się o 45 proc. z niecałych 3 milionów w 2022 roku do 4,3 miliona, zaś liczba osób 80+ urośnie o 176 proc. z niecałych 500 tysięcy do 1,36 miliona.

– Liczba emerytów zwiększy się o kilkadziesiąt procent, a ludzi w wieku produkcyjnym ubędzie 1/3. W dodatku są w rządzie są pomysły, żeby pracować 4 dni w tygodniu – mówi Sobolewski.

Jak podkreśla ekspert, ważne, abyśmy uświadomili sobie, że nie chodzi o pieniądze, ale o produkt. Wytwarza go pokolenie pracujące, a pokolenie emerytów, dorosłych i dzieci go konsumuje.

– Jeśli ta część produktu, którą konsumują osoby poprodukcyjne i przedprodukcyjne, będzie za wielka, a tym, którzy pracują, zostanie go zbyt mało, to pracujący uciekną za granicę. Tam będą szukali takich warunków, w których obciążenie pracy podatkami i składkami jest niższe. W Polsce nadchodzi czas, kiedy nie będziemy mogli lawinowo zwiększać obciążenia pokolenia produkcyjnego, bo będzie groziła jego emigracja – przewiduje ekonomista.

Dziś jest 22 mln osób w wieku produkcyjnym. W 2060 roku według niskiej prognozy GUS-u ma być 13,4 mln, ale ta prognoza zakłada, że dzietność nie spadnie poniżej 1,3 do 2030 roku. Tymczasem dzietność już w 2023 r. wynosiła 1,16, a w 2024 r. 1,12.

– Wygląda na to, że tak naprawdę mamy dużo gorsze perspektywy demograficzne, niż ta niska prognoza GUSU zakładała. W niskiej prognozie było oczekiwanie, że będzie 13,3 mln Polaków pracujących. Jeżeli 13,3 mln osób będzie pracowało nie pięć, tylko cztery dni w tygodniu, zrobi się 11 mln. To znaczy, że będziemy mieli dostępną połowę ilości pracy, którą mamy dzisiaj – wyjaśnia Sobolewski.

Co możemy zrobić? Wśród pomysłów ekspert wymienia zachęcanie Polaków, by większy ich odsetek pracował. – Są wolne rezerwy głównie wśród kobiet po 50. roku życia oraz osób, które osiągnęły wiek emerytalny i starszych. Poza tym możemy szukać automatyzacji, robotyzacji pracy. Nie zmienia to jednak faktu, że proporcje w populacji się bardzo zmienią, bo nie tylko skurczy się liczba osób, które pracują, ale też lawinowo urośnie liczba emerytów – ostrzega ekonomista.

Podsumowanie

Kamil Sobolewski przekonuje, że warto pomyśleć o zabezpieczeniu finansowej przyszłości na emeryturze i skorzystać z PPK. – 700 zł z własnych oszczędności w PPK może wydawać się niewielką kwotą, ale osoby zarabiające nie tylko 5000 zł miesięcznie, ale nawet 6500 zł miesięcznie, mogą liczyć co najwyżej na emeryturę taką, jak dzisiejsza minimalna: 1780 zł. Osoby bez minimalnego stażu pracy mogą mieć jeszcze niższe emerytury. W takich warunkach zapobiegliwość od czasów wczesnej młodości zapewniająca dodatkowe 700 zł naprawdę się przyda w jesieni życia - podsumowuje ekspert.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: gazetaprawna.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.