Ostatnio w czasie rozmowy z moją redakcyjną koleżanką, która świetnie zna się na budżetówce, wspomniałem, że osoby, które trafiają do służby cywilnej, nie są powiązane politycznie z rządem.
W odpowiedzi usłyszałem: „Artur, proszę chyba sam w to nie wierzysz”. Faktycznie, jeśli bliżej się przyjrzymy administracji rządowej – przy czym nie mówię o urzędnikach stojących nisko w hierarchii – trudno mówić o zupełnie neutralnym politycznie korpusie. DGP w poprzednich latach wielokrotnie opisywał przypadki ustawianych konkursów.
Czy w tej sytuacji należy się dziwić, że po tym, jak wybory wygrał PiS, na dyrektorów i ich zastępców padł blady strach? Nie. Partia przejmująca władzę zawsze pozbywała się osób pracujących dla poprzedniej ekipy. Tak teraz robi PiS. Różnica jest jedna – nie robi tego w białych rękawiczkach.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.