Radwan: Dyrektor merytoryczny, a nie poplecznik

Artur Radwan
Artur RadwanDGP / Marek Matusiak
16 grudnia 2015

Ostatnio w czasie rozmowy z moją redakcyjną koleżanką, która świetnie zna się na budżetówce, wspomniałem, że osoby, które trafiają do służby cywilnej, nie są powiązane politycznie z rządem.

W odpowiedzi usłyszałem: „Artur, proszę chyba sam w to nie wierzysz”. Faktycznie, jeśli bliżej się przyjrzymy administracji rządowej – przy czym nie mówię o urzędnikach stojących nisko w hierarchii – trudno mówić o zupełnie neutralnym politycznie korpusie. DGP w poprzednich latach wielokrotnie opisywał przypadki ustawianych konkursów.

Czy w tej sytuacji należy się dziwić, że po tym, jak wybory wygrał PiS, na dyrektorów i ich zastępców padł blady strach? Nie. Partia przejmująca władzę zawsze pozbywała się osób pracujących dla poprzedniej ekipy. Tak teraz robi PiS. Różnica jest jedna – nie robi tego w białych rękawiczkach.

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381499mega.png