Guza: Wyższe zasiłki nie zastąpią polityki prorodzinnej

Rząd ma podwyższyć nie tylko wysokość zasiłków rodzinnych, ale także próg dochodowy, od którego zależy to, jak wiele osób otrzymuje taką pomoc. Jednocześnie ogranicza krąg rodziców, którzy mają prawo do becikowego. Zasiłki rodzinne wzrosną, bo wymuszają to przepisy. Liczba osób otrzymujących becikowe spadnie, bo wymagają tego oszczędności budżetowe.

Może zmiany te są konieczne, ale z punktu widzenia młodych osób podejmujących decyzje w sprawie rodzicielstwa na pewno nielogiczne. Bo jak do posiadania dziecka ma ich zachęcić podwyższanie jednych świadczeń, a odbieranie innych, nawet jeśli – tak jak w przypadku becikowego – ich wpływ na dzietność jest minimalny. Bezsensownych decyzji w sprawie polityki prorodzinnej było zresztą w ostatnich latach więcej. Koronnym przykładem jest długość urlopu macierzyńskiego, podstawowa, wydawałoby się, zachęta do rodzicielstwa. Od 2000 r. wymiar takiego urlopu zmieniał się czterokrotnie, bo jedne rządy go podwyższały (przed wyborami), a inne w imię cięć budżetowych obniżały (tuż po wyborach).

Pozostało 22% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.