Solska: Jedna decyzja podjęta przez rząd podważa sens kolejnej

Joanna Solska
Joanna SolskaDGP
5 stycznia 2012

Zamiast reform zapowiadanych przez Donalda Tuska w expose rząd wykonuje chocholi taniec, coraz bardziej niezrozumiały dla społeczeństwa. Już wydaje się nam, że robi ważny krok do przodu, by za chwilę cofnąć się o dwa i zanegować racjonalność pierwszego. Ostatnie dni starego i pierwsze nowego roku dostarczają mnóstwo przykładów na obronę tej tezy.

W awanturze o ustawę refundacyjną emocje sięgnęły już zenitu, ale wiedza społeczeństwa, o co w niej chodzi, jest nad wyraz nikła. Wiemy głównie tyle, że staliśmy się zakładnikami w ostrej grze interesów, jaką prowadzą ze sobą rząd, producenci leków i lekarze. To nie nasza wina, bo w ustawie zapisów jest wiele. Obok tych, które wprowadzają istotne i pożądane zmiany, są również niezrozumiałe, jakby przeczące racjonalności poprzednich. Jak choćby zapis dotyczący wprowadzania na polski rynek drogich leków innowacyjnych. Ich ceny ustalane są przez producentów na poziomie bardziej odpowiadającym sile nabywczej naszych bogatych sąsiadów niż naszej. Koncerny na ich obniżenie godzić się nie chcą, w obawie przed tak zwanym importem równoległym. W negocjacjach poszły jednak na pewien kompromis, który może polskim pacjentom ułatwiać dostęp do najnowszych medykamentów. Zgodziły się mianowicie, że przy dość wysokiej cenie urzędowej na taki refundowany przez nasze państwo specyfik będzie możliwość obniżenia jego rzeczywistej ceny zakupu, w przypadku gdyby liczba pacjentów, dla których jest przeznaczony, przekroczyła przewidziany pułap. Spadnie cena, ale wzrośnie popyt, więc producent nie zarobi mniej. Zapis ten pozwoliłby NFZ kupować nowoczesny lek taniej, niż wynosi jego cena. Producenci zaś nie baliby się, że przedsiębiorczy importerzy wykupią lek w Polsce, by sprzedawać go na przykład w Niemczech, gdzie jego cena jest o wiele wyższa (z rabatu korzystałby tylko NFZ). Takie rozwiązanie wydaje się zadowalać wszystkich zainteresowanych. Ale ten kompromis jest niszczony przez inny zapis tejże ustawy, mówiący o tym, że koncerny muszą ujawniać podobne umowy, które na te same specyfiki zawarły z przedstawicielami rządów innych krajów. Zrozumiały jest powód takiego zapisu – Ministerstwo Zdrowia chce zapewne uzyskać pewność, że nie przepłaca. Jednak konia z rzędem temu, kto zmusi koncern do ujawnienia takiej umowy. Już raczej będzie wolał danego specyfiku w Polsce nie sprzedawać, w trosce, że kompromis może mu zepsuć interesy w innych krajach.

Pozostało 53% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.